Nieoficjalnie wiadomo, że menedżer Ricciardo już negocjuje warunki finansowe jego odejścia z McLarena, które - jak się można spodziewać - będą rekordowo wysokie. Australijczyk bowiem nie kryje, że nie planuje jeszcze sportowej emerytury i nadal chce się ścigać w F1.

Reklama

Jeżeli jednak 33-letni Ricciardo rozstanie się z dotychczasowym pracodawcą, bezrobocie mu nie grozi. W środowisku F1 coraz głośniej jest o tym, że być może zastąpi Hiszpana Fernando Alonso w ekipie Alpine. Dwukrotny mistrz świata kilka tygodni temu ujawnił, że po sezonie pożegna się z francuskim zespołem i przejdzie do Aston Martina, gdzie zastąpi kończącego karierę czterokrotnego mistrza świata Sebastiana Vettela.

Nadal nie wiadomo, jakie będą losy Piastriego, który - jak twierdzi McLaren - będzie kierowcą w tym zespole. Po informacji o odejściu Alonso, Alpine ujawniło, że zastąpi go właśnie... Piastri. W kilka godzin później kierowca jednak kategorycznie to zdementował.

Francuski team twierdził, że młody Australijczyk musi pozostać w zespole, gdyż ma kontrakt do 2023. Ostatecznie sprawa trafiła do komisji FIA ds. sporów kontraktowych. Tam ustalono, że 21-latek ma ważną umowę z Alpine rzeczywiście tylko na sezon 2022, bez opcji przedłużenia o kolejny rok. W tej sytuacji drogę do McLarena ma teoretycznie otwartą.

Reklama

A Ricciardo może chyba jednak spać spokojnie. Kolejna plotka, jaka krąży w świecie F1, łączy go z teamem Haas, w którym miejsce może stracić Mick Schumacher. Syn siedmiokrotnego mistrza świata Michaela, wspierany przez Ferrari, nie spełnia oczekiwań amerykańskiego właściciela zespołu - w klasyfikacji generalnej jest na odległej 15. pozycji, mając w dorobku tylko 12 punktów.

Kierowcy F1 aktualnie przebywają na urlopach. Do rywalizacji wrócą 28 sierpnia, gdy zostanie rozegrany wyścig o Grand Prix Belgii. Liderem mistrzostw świata jest broniący tytułu Holender Max Verstappen z Red Bulla - 258 pkt. Ricciardo jest 12. z dorobkiem 19 pkt.