W rozmowie z PAP ocenił, że dorobek pięciu medali w innych sportach niż lekkoatletyka jest bardzo skromny, a czasu na poprawę do kolejnych igrzysk w Paryżu jest bardzo niewiele.

Reklama

Lekkoatleci rządzą. Inne sporty nie nadążają

Tylko przedstawiciele lekkiej atletyki zdołali stanąć na najwyższym stopniu podium. A gdyby jeszcze bardziej się ograniczyć, to Polacy medale zdobywali jeszcze w kajakarstwie, żeglarstwie, zapasach i wioślarstwie. A ile mamy dyscyplin w programie? Można samemu sobie na to pytanie odpowiedzieć i dojść do prostych wniosków. Do poprawy jest bardzo dużo, a czasu niezwykle mało - podkreślił były prezes PZLA.

Skucha ocenił, że inne sporty nie nadążają za światem i dostały srogą nauczkę. Teraz będzie czas szybkiej analizy i wdrożenia poprawek, choć efektów trudno oczekiwać już za trzy lata, bo sam proces wymaga czasu.

Oczywiście czwarte i piąte miejsca też się zdarzały, ale nawet wówczas trudno mówić, że ktoś otarł się o medal, bo te lokaty odbierane były jako sukces - podkreślił.

Wieloletni działacz sportowy, doradca w ministerstwie zwrócił też uwagę, że często w mistrzostwach świata poszczególne dyscypliny zdobywają medale, a później w decydującym momencie czterolecia (tym razem pięciolecia) zawodzą.

Najsmutniejszy obraz - kolarstwo torowe

Spójrzmy chociażby na mistrzostwa świata wioślarzy. W 2019 zdobyli cztery medale, w tym jeden złoty. W Tokio wywalczyli z trudnością jeden - srebrny. Nie potrafili do tego nawiązać. Trudno na razie zdiagnozować, w czym leży przyczyna, ale na pewno trzeba rozpocząć leczenie. Dałem przykład wioseł, ale to dotyczy niemal wszystkich dyscyplin - zaznaczył.

Reklama

Najsmutniejszy obraz - jego zdaniem - zostawiło za sobą kolarstwo torowe.

Liczyliśmy na znacznie więcej. W kolarstwie górskim Maja Włoszczowska co mogła, to zrobiła. Na szosie walka była podjęta, choć start nie był najlepszy. Ale na torze wypadło to naprawdę źle. Mieliśmy kilka szans medalowych, a wracamy z niczym. To naprawdę bardzo słaby występ - ocenił Skucha.

Jego zdaniem brakowało też sukcesów na macie, a brązowy medal zapaśnika Tadeusza Michalika można uznać za niespodziankę.

Bo to nie on był kandydatem do podium, a stawiano na innych. To zatem nie był planowany medal. Medale mistrzostw świata zdobywali przecież judocy, a w Tokio się to nie przełożyło. Oczywiście ja nie mówię, że musieli stanąć na podium, ale przynajmniej walczyć o nie, a tak się nie stało, bo siódme lokaty to bardzo skromny dorobek - powiedział.

Jak sam podkreślił Skucha, teraz będzie mnóstwo pytań: "jak? dlaczego? co robić, żeby było lepiej?".

Sporty zespołowe. "Mamy kryzys"

O sportach zespołowych trudno było coś powiedzieć, ale jego zdaniem koszykarzy 3x3 zawiodła zbyt duża pewność siebie i błędy szkoleniowe, a z kolei u siatkarzy - możliwe, że psychika.

Problemem też jest fakt, że tych zespołów w Tokio mieliśmy bardzo mało. Możemy do tego podciągnąć też jeszcze siatkówkę plażową, która... też zawiodła. Mamy w Polsce wyraźny kryzys gier zespołowych - uważa.

Skucha zdradził, że już w przyszłym tygodniu Zespół Metodyczny Instytutu Sportu ma się pochylić nad dokładną analizą występu reprezentacji Polski w Tokio.

Na pewno należy zastanowić się nad kilkoma elementami i wymienić można na pewno metody szkoleniowe, wytrzymałość psychiczną na presję i stres, przygotowanie fizyczne, organizację szkolenia. A właśnie o tym mówi się rzadko. To błąd, bo czasami trenerzy u czołowych zawodników co kilka tygodni zmieniają plany. To źle świadczy o organizacji szkolenia w danym związku. Należy też przeanalizować wiek zawodników. Może odmłodzenie w ciągu trzech lat będzie konieczne. No i podstawowe pytanie - czy mamy nowoczesną myśl szkoleniową. To widać w lekkiej atletyce, gdzie mamy młodych, perspektywicznych trenerów. Niestety, w niektórych związkach nadal pracuje się tak, jak 30 lat temu - powiedział.

Podkreślił też, że trzy lata do kolejnych igrzysk to bardzo mało.

Mało czasu

W grach zespołowych to budowa nowej drużyny. W sportach indywidualnych z kolei trzeba spojrzeć na wiek oraz płeć. Niektóre kobiety mogą zdecydować się teraz na urodzenie dziecka i trudno będzie wrócić z formą. Na to wszystko jest bardzo mało czasu - znaleźć zastępców na podobnym poziomie nie powiem, że jest to niemożliwe, ale na pewno bardzo trudne - ocenił.

Skucha w samych superlatywach wypowiadał się o lekkoatletach. Chwalił metody szkoleniowe, młodych trenerów, szukanie niekonwencjonalnych rozwiązań, konsekwencję.

Ale pamiętajmy, że lekkoatleci nie w każdych igrzyskach zdobędą dziewięć medali. Trudno tego oczekiwać. To zresztą normalne. Nawet jak nikt niczego nie zepsuje i nic nie zostanie zaniedbanie, to tych miejsc na podium po prostu może być mniej. I co wtedy zrobić, by występ całej reprezentacji nie był gorszy w Paryżu? Jakie sporty wzmocnić, w których przez te trzy lata coś można zrobić? I tu jest największy problem - powiedział.

Jego zdaniem trzeba po prostu wybrać konkretne dyscypliny, gdzie finansowanie będzie zwiększone, by mieć tego efekty za trzy lata.

Lekkoatletyka? "Tu wszystko zagrało"

Wracając do lekkoatletyki, Skucha jest zachwycony występem zawodników. Tu praktycznie wszystko zagrało. Ci co mieli zdobyć medale, zrobili to, a do tego doszły niespodzianki. Taki scenariusz zdarza się bardzo rzadko - zauważył.

Igrzyska w Tokio zakończyły się w niedzielę. Polacy rywalizację zakończyli na 17. miejscu w tabeli medalowej. Zdobyli czternaście medali - cztery złote i po pięć srebrnych i brązowych. Najlepszą grupę sportowców tworzyli lekkoatleci, którzy dziewięciokrotnie stawali na olimpijskim podium. I to tylko dla nich grano Mazurka Dąbrowskiego. Kolejne igrzyska za trzy lata w Paryżu.