To było 45. zwycięstwo Utah w tym sezonie, mimo że na parkiecie zabrakło lidera zespołu Donovana Mitchella. Zdobywanie punktów na swoje barki wzięli za to inni zawodnicy i aż siedmiu przekroczyło granicę 10 "oczek". Mieli też bardzo dobrą skuteczność w rzutach za trzy punkty, bo do kosza trafiło aż 24 z 41 takich prób.

Reklama

Wydarzeniem wieczoru był jednak awans Phoenix do play off. Udało się to drużynie z Arizony po raz pierwszy od 2010 roku. Duży w tym udział miał rozgrywający Chris Paul, który rozgrywa znakomity sezon, a i w środę błysnął. Zdobył 28 punktów i miał 10 asyst, dzięki czemu poprowadził zespół do 44. zwycięstwa w obecnych rozgrywkach.

"To oczywiście jest ważny krok, ale nie chcemy na tym poprzestać. Mamy jeszcze wyższe cele, ale muszę pochwalić zawodników, którzy wykonali świetną pracę. Każdy z nich z chęcią poprawiał swoje słabe strony. Jestem z nich dumny" - przyznał trener "Słońc" Monty Williams.

Dobre spotkanie rozegrał w środę też Russell Westbrook, a jego Washington Wizards wygrali z Los Angeles Lakers 116:107. 32-letni koszykarz zapisał na swoim koncie triple-double - zdobył 18 punktów, miał 18 zbiórek i 14 asyst. To jego trzynaste takie osiągnięcie w samym kwietniu, czym ustanowił rekord w historii NBA.

W trudnym dla siebie momencie są za to zawodnicy Los Angeles Lakers. Środowa porażka ich czwartą w pięciu ostatnich meczach. Od 20 spotkań nie gra w zespole ich największa gwiazda LeBron James. Na parkiet wrócił za to Anthony Davis, który w 31 minut rzucił 26 punktów. To była już ich 26. przegrana w tym sezonie, co oddala ich od fazy play off.

Pewni udziału w tej fazie są za to koszykarze Philadelphia 76ers, którzy wysoko wygrali z Atlanta Hawks 127:83.