Swoboda w sobotnim finale uzyskała czas 7,09, wyprzedzając utytułowaną Holenderkę Dafne Schippers - 7,14 oraz broniącą tytułu Brytyjkę Ashę Philip - 7,15. Dwa lata temu w Belgradzie trenowana przez Krupę zawodniczka AZS AWF Katowice zajęła drugie miejsce.
- podkreśliła Swoboda.
Przyznała jednak, że jej relacja z panią trener nie jest przyjaźnią.
- wskazała pochodząca z Żor zawodniczka.
Jej dekoracja odbyła się już na głównej hali - w przeciwieństwie do sobotniego złotego medalisty w pchnięciu kulą Michała Haratyka (KS Sprint Bielsko-Biała).
- powiedziała mistrzyni Europy.
Dodała, że nie skupia się już na tym co było, ale na teraźniejszości.
- podkreśliła Swoboda.
W jej głowie nie ma tematu biegania 200 metrów. - dodała 21-latka.
Przyznała, że za każdym razem, gdy wchodzi w bloki i ma biec 200 metrów, to się boi.
- oceniła. Na 100 metrów w lecie chciałaby zbliżyć się do granicy 11 sekund. Marzeniem byłby awans do finału jesiennych mistrzostw świata w Dosze.
W jej głowie nie ma jeszcze myśli związanych z igrzyskami olimpijskimi w Tokio w 2020 roku. W Rio de Janeiro zapoznała się po raz pierwszy z tą imprezą - najważniejszą dla wielu sportowców.
- przyznała mistrzyni Europy.
Pytana o obciążenia na siłowni powiedziała, że są one nadal niskie.
- zakończyła.
Swoboda w tym sezonie wygrała 14 z 15 startów w hali. 11 razy pobiegła poniżej 7,15. Jej złoty medal na 60 m był pierwszym triumfem Polki na tym dystansie w historii w mistrzostwach Europy pod dachem. W 1969 roku, czyli dokładnie 50 lat temu, złoto Europejskich Igrzysk Halowych w Lekkoatletce w Belgradzie (HME zaczęto organizować rok później) wywalczyła Irena Szewińska. Wtedy startowała jednak nie w biegu na 60, a 50 metrów uzyskując czas 6,4.