Cała trójka polskich lekkoatletów w niedzielę będzie startować w Radomiu w mistrzostwach Polski.

Lewandowski już przed wylotem do Paryża zapowiadał, że jest w stanie poprawić rekord Polski. Należał on od dwóch lat do niego i wynosił 3.34,04. Stawka w stolicy Francji była bardzo silna i Polak wiedział, że narzucone tempo będzie wysokie. Dlatego też od początku nie ustawiał się na czele, ale trzymał się raczej z tyłu.

Ostatecznie do mety dobiegł jako dziesiąty, ale z rekordowym wynikiem 3.31,95. Zwyciężył reprezentant Ugandy Ronald Musagala – 3.30,58.

Kolejny mega fajny bieg. To była tylko kwestia czasu, ale dostałem drugą szansę w tym roku pobiegania mocnego półtoraczka i wykorzystałem ją. Mega się cieszę z nowego rekordu Polski, ale po to tu przyjechałem. Ostatnie treningi pokazywały, że powinno być dobrze. Zrobiłem swoje, ale bieg nie był idealny. Jestem cały poobijany, dużo krwi mi leci z piszczeli. Całe 1500 m musiałem się przepychać, a przed metą musiałem praktycznie stanąć, bo nie było miejsca, gdzie wyprzedzać. Mega fajna robota i pamiętajcie, że mamy jeszcze pięć tygodni do mistrzostw świata i dużo rzeczy do zrobienia – skomentował na Instagramie Lewandowski.

Rekord mityngu w pchnięciu kulą poprawił Nowozelandczyk Tom Walsh – 22,44. Polacy tym razem nie odegrali w konkursie wielkiej roli. Haratyk najlepszy rezultat uzyskał w trzecim podejściu – 21,34. A Bukowiecki w ostatniej, szóstej.

Doskonale zaprezentował się Amerykanin Sam Kendricks, który skoczył o tyczce 6 metrów. Polacy tym razem nie startowali. Paweł Wojciechowski w piątek został mistrzem Polski, a Piotr Lisek oczekuje w Szczecinie na narodzenie się pierwszego dziecka.

 To był już ostatni mityng „eliminacyjny”. Pozostały do rozegrania dwa finałowe zawody – 29 sierpnia w Zurychu i 6 września w Brukseli.