Dziennik Gazeta Prawana logo

Szykują się ciekawe polsko-szwedzkie pojedynki w skoku o tyczce

22 czerwca 2020, 08:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Armand Duplantis
<p>Armand Duplantis</p>/nieznane
Daniel Wessfeldt, menedżer rekordzisty świata w skoku o tyczce Szweda Armanda Duplantisa, uważa, że w sezonie - storpedowanym przez koronawirusa - ta konkurencja stała się najgorętszą, najbardziej widowiskową i jest olbrzymie zapotrzebowanie na konkursy z udziałem gwiazd.

Jego zdaniem skok o tyczce jest dyscypliną mało kontaktową, co w czasie rozmaitych obostrzeń, w tym konieczności utrzymywania dystansu, umożliwia organizowanie zawodów bez większych problemów.

Zdaniem Wessfeldta, który przez wiele lat był menedżerem wielokrotnej rekordzistki świata Jeleny Isinbajewej, w ostatnich 2-3 latach konkurencja ta stała się wyjątkowo popularna, m.in dzięki grupie tyczkarzy, którzy rywalizują między sobą na bardzo wysokim poziomie i tworzą ekscytujące widowisko sportowe. Uważa też, że dwukrotne poprawienie rekordu świata przez Duplantisa - 8 lutego w Toruniu i tydzień później w Glasgow - sprawiło, że skok o tyczce i jego gwiazdy znalazły się na afiszach zapowiadających wielkie mityngi.

 - powiedział Wessfeldt, cytowany na łamach szwedzkiego dziennika "Aftonbladet".

Jak podkreśliła gazeta, grupa przyciągająca publiczność to, poza Duplantisem, Francuz Renaud Lavillenie, Amerykanin Sam Kendicks i Polacy Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski.

Lisek spotka się z Duplantisem już 4 lipca na Ullevi Gala, mityngu skoków w Goeteborgu, i prawdopodobnie cztery dni później podczas GP Gala w oddalonym o 250 kilometrów Karlstad, gdzie Szwed już potwierdził swój start. Zapowiadane są też następne zawody w skoku o tyczce i w dal w kilku innych szwedzkich miastach m.in. w sierpniu w Sztokholmie i Uppsali.

 - przekazano w "Aftonbladet".

Dyrektor zawodów Jackie Delapierre powiedział gazecie, że nikt z zaproszonych nie odmówił.  - podkreślił.

Duplantis w chwili wybuchu pandemii oraz wstrzymania lotów i odwołania wielu imprez sportowych przebywał w USA. Tam trenował w ogrodzie rodziców w Baton Rouge, lecz uznał, że zaczyna wpadać w depresję. Na początku czerwca przyleciał zatem do Szwecji, gdzie w Uppsali od lutego ma swoje mieszkanie i gdzie mieszka jego babcia. 11 czerwca wystartował w mityngu "Impossible Games" w Oslo.

W najbliższych miesiącach nie zamiera wracać do USA, gdyż - póki co - "tam nie ma co robić".

- przekazał rekordzista świata.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj