Wicemistrzyni Europy w biegu na 1500 m z Berlina z 2018 roku w ubiegłym roku zmagała się z ogromnymi problemami zdrowotnymi. W maju wydawało się, że przygotowała życiową formę na igrzyska olimpijskie w Tokio, ale kontuzja tendinopatii (schorzenie powodujące zapalenie - przyp. red.) przyczepu ścięgna piętowego lewego przekreśliła ostatecznie jej marzenia o olimpijskim finale, a nawet samym starcie w Japonii.
- przyznała 26-latka.
Dodała, że gdy w życiu "", to "". Wyraziła wielką radość z faktu powrotu do zdrowia i pełnej sprawności.
- powiedziała.
Igrzyska w Paryżu celem nr 1
Jednoznacznie zadeklarowała, że jej myślenie skoncentrowane jest wokół igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.
- wskazała.
Jej zdaniem, w pierwszej części sezonu letniego jedynym celem będzie wypełnienie kwalifikacji na ME i MŚ, a dopiero w lipcu ma przyjść forma umożliwiająca zbliżanie się do rekordów życiowych i czasów poniżej 4 minut na 1500 m.
"Każdy biegacz chciałby trenować w takim miejscu"
W wyjeździe do Kenii najtrudniejszą sprawą jest logistyka transportowa, bo podróż z Polski zajmie ponad dobę.
- podkreśliła.
Ciepło i wysokość nad poziomem morza mają zapewniać lekkoatletom trenującym w Kenii znacznie mniejsze ryzyko kontuzji. A to w przypadku Ennaoui jest teraz klucz do wszystkiego. O tym, jak przygotowani do biegów średnich są zawodnicy pochodzący z kraju, do którego leci reprezentantka Polski, nikogo nie trzeba uświadamiać.
- dodała.
"Daję sobie dużo czasu"
W jej ocenie wygląda na to, że w 2022 roku nie uda się jej dojść do takiego poziomu, jaki wypracowała kilka miesięcy temu.
- powiedziała. Mowa jest o poziomie pozwalającym poprawić znacznie rekord Polski (3.59,22 Lidii Chojeckiej z 2000 roku), który gwarantowałby walkę ze ścisłą światową czołówką.
- powiedziała.
Kibiców poprosiła o cierpliwość. Przyznała, że właśnie sport jest dziedziną życia, która doskonale uczy cierpliwości.
- podsumowała.