„Pomogła mi publiczność. Byłem czwarty, usłyszałem wrzawę, pomyślałem – lecę. I opłaciło się” - powiedział po biegu Dobek, który uzyskał czas 1.44,49

Reklama

Polki zajęły wszystkie miejsca na podium w konkursie rzutu młotem. Wygrała trzykrotna mistrzyni olimpijska Anita Włodarczyk z wynikiem 75,76, wyprzedzając Malwinę Kopron i Ewę Różańską.

Wiele emocji dostarczył kibicom na stadionie konkurs skoku o tyczce. Wygrał go Amerykanin Chris Nilsen w wynikiem 5,92, którym ustanowił nowy rekord memoriału. Najlepszy z Polaków Piotr Lisek był piąty (5,71).

Nowozelandczyk Tom Walsh był najlepszy wśród kulomiotów z wynikiem 22,31, również stanowiącym nowy rekord mityngu.

Reklama

Wojciech Nowicki rozstrzygnął konkurs młociarzy w ostatniej próbie, rzucając 81,58.

„Rzut był trochę taki spontaniczny, jak to mówimy – na wariata. Może technicznie nie było super, ale bardzo się cieszę, że tyle poleciało. Sam jestem tym zaskoczony. Mam nadzieję, że to dobry prognostyk przed MŚ” – podsumował.

Pia Skrzyszowska z czasem 12,73 przegrała z Portorykanką Jasmine Camacho-Quinn w biegu na 100 przez płotki.

„Nie jestem zła, ale… znów z nią przegrałam. Czułam, że technicznie to nie był taki bieg, jaki chciałam, ale cierpliwie czekam. Mistrzyni olimpijska uciekła mi już na pierwszym płotku. Sportowo w tym sezonie jestem bardzo pewna siebie. Jestem też cierpliwa, a byłam zawsze spanikowana, kiedy coś nie szło” – powiedziała.

Reklama

Spokojnie podeszła do swojego wyniku Włodarczyk.

„Wszyscy się przyzwyczaili, że wchodzę do koła i jest daleko. Nie ma co się przejmować. Chodzi o regularność, jestem po ciężkim dwutygodniowym zgrupowaniu. Mam napięty grafik startów. Nie ukrywam, że nie mogę się doczekać mistrzostw świata, jestem naprawdę zmotywowana” – stwierdziła.

Swoboda była najszybsza na 100 m z czasem 11,08, czym również poprawiła rekord memoriału.

Zgodnie z zapowiedziami organizatorów pogoda w niedzielne popołudnie dopisała. Kibice mogli nie tylko obejrzeć zawody, ale też zdobyć autografy sportowców, zrobić pamiątkowe zdjęcia.

Próbę pobicia rekordu świata na dystansie jednej mili podjął złoty medalista olimpijski w chodzie na 50 km z Tokio Dawid Tomala. Nie udało się, ale zawodnik był zadowolony.

„Ludzie pytają mnie, jak wygląda na żywo chód sportowy. Długo czekałem na szansę, by im to pokazać. Dziś na ziemi, z której pochodzę, się udało. To było spełnienie marzeń. Pobiłem rekord Polski. Sprint to dla mnie sprawdzian, przerywnik w treningu” – powiedział Tomala, który uzyskał czas 5.41,83.

Najlepszy czas na tym dystansie ustanowił w 2017 roku Brytyjczyk Tom Bosworth (5.31,08).

Piotr Girczys (PAP)