Motor Zaporoże – PGE VIVE Kielce 26:33(14:19)

Reklama

Motor Zaporoże: Gennadij Komok – Artem Kozakiewicz 5, Borys Puchowski 4, Stevan Vujovic 3, Zakhar Denisow 3, Jurij Kubatko 2, Oleksij Ganczew 2, Maksim Babiczew 2, Paweł Gurkowski 1, Dmitro Doroszczuk 1, Aidenas Malasinskas 1, Jgor Huryn 1, Władysław Parowinczak 1, Aleksander Kasai, Mateusz Kus.

PGE VIVE Kielce: Mateusz Kornecki – Arciom Karalek 8, Alex Dujshebaev 5, Arkadiusz Moryto 5, Igor Karacic 4, Blaz Janc 3, Julen Aginagalde 3, Władysław Kulesz 1, Branko Vujovic 1, Doruk Pehlivan 1, Mateusz Jachlewski 1, Angel Fernandez Perez 1, Krzysztof Lijewski, Daniel Dujshebaev, Romaric Guillo.

Kary: Motor – 8 min. PGE VIVE – 10 min.

Sędziowali: Zigmars Sondors i Renars Licic (Łotwa).

Zespół mistrza Ukrainy przystąpił do tego spotkania bez czterech zawodników. Po tym jak drużyna straciła szansę awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, klub zrezygnował z usług dwóch Rosjan - lewoskrzydłowego Igora Soroki i bramkarza Wiktora Kiriejewa, ukraińskiego lewego rozgrywającego Stanisława Żukowa oraz estońskiego prawego rozgrywającego Denera Janimyy. Pracę stracił też trener Mykoła Stepanec, zastąpił go jego asystent Rostisław Łaniewicz. Wiadomo już, że od przyszłego sezonu ekipę z Zaporoża poprowadzi Litwin Gintaras Savukinas, obecnie trener fińskiego Riihimaeki Cocks.

Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się od niecelnych rzutów z obu stron. Ale pierwsi nerwy opanowali kielczanie. Po trafieniu Arcioma Karaleka i dwóch bramkach Alexa Dujshebaeva, mistrzowie Polski w piątej minucie prowadzili 3:0. Minutę później po raz pierwszy skapitulował bramkarz VIVE Mateusz Kornecki, a pokonał go Czarnogórzec Stevan Vujovic, ale riposta polskiego zespołu była błyskawiczna. Rostisław Łaniewicz o pierwszy czas poprosił już w 10. min, bo jego podopieczni przegrywali 2:8 po czwartej już bramce Karaleka.

W 13. min bardzo dobrze spisujący się od początku spotkania Kornecki obronił rzut karny wykonywany przez Aidenasa Malasinskasa. Teraz kieleckiemu zespołowi przytrafił się przestój w grze, co wykorzystali gospodarze. Bramkarza VIVE pokonał Zakhar Denisow i mistrz Ukrainy przegrywał, ale tylko czterema bramkami 6:10. Po kolejnych dwóch minutach, po dwóch trafieniach Arkadiusza Moryty, goście ponownie odskoczyli na sześć bramek (12:6).

Na dwie minuty prze końcem pierwszej połowy Motor ponownie zmniejszył straty, wykorzystując fakt, że na ławkę kar powędrował Arkadiusz Moryto. Korneckiego pokonał Paweł Gurkowski i VIVE prowadziło, ale tylko 17:13. Po 30 minutach zespół Tałanta Dujszebajewa specjalnie się nie wysilając wygrywał 19:14, a sześciokrotnie bramkarza Motoru Giennadija Komoka pokonał Karalek.

W 34. min Kornecki obronił drugi rzut karny, a tym razem pechowym egzekutorem był Stevan Vujovic. W następnej akcji po efektownej akcji Igora Karacica i Alexa Dujshebaeva, kielczanie wygrywali 22:16. Oglądając spotkanie w Zaporożu trudno nie było oprzeć się wrażeniu, że ten pojedynek polska ekipa potraktowała jako solidny trening, świadoma swojej przewagi. Jeśli już drużyna z Kielc popełniała błędy, to skórę swoim kolegom ratował Kornecki efektownymi interwencjami.

W 43. min przewaga gości sięgnęła ośmiu trafień (27:19), po tym jak skutecznie kontrę wykończył Mateusz Jachlewski. Widząc dominację swoich zawodników, trener VIVE zdjął z parkietu Igora Karacica i Alexa Dujshebaeva, a w ich miejsce weszli Daniel Dujshebaev i Branko Vujovic. Kielczanie zaczęli popełniać błędy, a ich przewaga topniała. Na dziewięć minut przed końcem po trafieniu Borysa Puchowskiego gospodarze przegrywali tylko 25:28 i na parkiet wrócili liderzy PGE VIVE.

W 56. min Alex Dujshebaev trafił po raz piąty, po chwili bramkarza Motoru pokonał Angel Fernandez Perez i polska ekipa powróciła na bezpieczne sześciobramkowe prowadzenie (31:25). Kielczanie odnieśli siódme zwycięstwo w tej edycji Ligi Mistrzów i zapewnili sobie co najmniej czwarte miejsce w grupie B na koniec fazy zasadniczej.