Dziennik Gazeta Prawana logo

HBC Nantes rywalem Łomży Vive Kielce w 1/8 finału Ligi Mistrzów

4 marca 2021, 20:50
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Zawodnik Łomży Vive Kielce Igor Karacic (C) oraz Johannes Golla (L) i Benjamin Buric (P) z SG Flensburg-Handewitt podczas meczu grupy A Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych
<p>Zawodnik Łomży Vive Kielce Igor Karacic (C) oraz Johannes Golla (L) i Benjamin Buric (P) z SG Flensburg-Handewitt podczas meczu grupy A Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych</p>/PAP
Piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce przegrali we własnej hali z niemieckim SG Flensburg-Handewitt 28:31 (17:19) w 14. kolejce Ligi Mistrzów. Polski zespół zajął trzecie miejsce w grupie A i w 1/8 finału zmierzy się z francuskim HBC Nantes.

Przed starciem na szczycie grupy A sytuacja była jasna. Zwycięstwo dawało kieleckiej drużynie pierwsze miejsce w grupie na koniec fazy zasadniczej. Remis spychał mistrzów Polski na drugą, a porażka na trzecią lokatę.

W zespole gospodarzy w kadrze na ten mecz znalazł się Sigvaldi Gudjonsson, który wrócił do gry po urazie uda. Zabrakło natomiast kontuzjowanych Haukura Thrastarsona i Angela Fernandeza Pereza. Kłopoty kadrowe nie ominęły też rywali, którzy przyjechali do Kielc w zaledwie 13-osobowym składzie. Trener Mike Machulla nie mógł skorzystać z usług Jacoba Heinkla, Alexandra Petterssona, Franza Sepera i Mariusa Steinhausera, który w ostatnim meczu skręcił staw skokowy.

Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć zmarłego niedawno bramkarza FC Porto Alfredo Quintany. Spotkanie lepiej zaczęli goście. W piątej minucie Andreasa Wolffa pokonał z karnego Hampus Wanne. Kielczanie grali wówczas w osłabieniu, po odesłaniu na ławkę kar Alexa Dujshebaeva. Od początku dobrze spisywali się obaj bramkarze: Wolff i Benjamin Buric. Bośniak obronił w 11. min rzut karny wykonywany przez Szymona Sićkę. Nie zdeprymowało to jednak gospodarzy, którzy już trzy minuty później doprowadzili do remisu (6:6 – Arkadiusz Moryto).

W zespole z Flensburga oprócz Burica, świetnie prezentował się Wanne, który po 20 minutach miał na koncie już sześć bramek. Kolejny fragment meczu to gra bramka za bramkę. Goście wychodzili na jednobramkowe prowadzenie, a polska drużyna doprowadzała do remisu. W 22. min po raz drugi karę dwóch minut otrzymał starszy syn trenera Vive.

Osłabienie kielczan błyskawicznie wykorzystali rywale. Po kolejnej bramce Wanne oraz trafieniach Johannesa Golli i Magnusa Roeda było już 17:13 dla niemieckiej ekipy. Wolffa zastąpił w bramce Mateusz Kornecki, a ich koledzy przystąpili do odrabiania strat. Cztery minuty później po trafieniu Arcioma Karaleka, zespół z Kielc przygrywał tylko 15:17 (26. min). Po kolejnych 120 sekundach po bramce Kulesza podopieczni Tałanta Dujszebajewa złapali kontakt z rywalem (16:17).

Po 30 minutach gospodarze przegrywali jednak 17:19. Wynik mógł być korzystniejszy, ale Vive nie wykorzystało dwóch rzutów z linii siedmiu metrów (Moryto i Sićko). W ich szeregach warto wyróżnić Kulesza. Białorusin imponował silnymi, a co najważniejsze celnymi rzutami z drugiej linii, przy których dobrze dysponowany Buric nie miał nic do powiedzenia. W ekipie Machulli szalał Wanne, który już do przerwy 10 razy pokonał kieleckich bramkarzy.

Po wznowieniu gry po raz 11. trafił niesamowity Wanne i goście ponownie odskoczyli na trzy trafienia (20:17). W 33. min Wolffa pokonał Roed i było już 21:17 dla Flensburga. Wydawało się, że goście mają mecz pod kontrolą, ale wystarczyło kilka ich błędów i mistrz Polski dość szybko zredukował część strat. W 41. minucie Burica pokonał po kontrze Moryto i Vive przegrywało tylko dwoma bramkami 22:24.

Dwie minuty później kielczanie nie wykorzystali już trzeciego karnego (Alex Dujshebaev), a za chwilę czwartego (Branko Vujovic). Do kolejnego karnego podszedł Moryto i on wreszcie pokonał Burica (23:25 - 46. min). Trzy minuty później Vive mogło zmniejszyć straty do jednej bramki, ale Nicolas Tournat przegrał pojedynek z bośniackim bramkarzem Flensburga. Na 11 minut przed końcem Burica pokonał Igor Karacic i goście prowadzili tylko 25:24. W 51. min mógł być remis, ale Michał Olejniczak nie pokonał Burica.

Bardzo szybko to się zemściło. Po bramkach Golli i Gorana Johanessena polska drużyna przegrywała już 24:27. Zespół z Kielc jeszcze raz rzucił się do odrabiania strat, ale losów spotkania już nie odwrócił. Kiedy na minutę przed końcem Olejniczak po raz kolejny przegrał pojedynek sam na sam z Buricem, stało się jasne, że to ekipa z Flensburga przystąpi do fazy pucharowej z pierwszej pozycji w grupie A.

Łomża Vive Kielce – SG Flensburg-Handewitt 28:31 (17:19)
PGE VIVE Kielce: Andreas Wolff, Mateusz Kornecki – Arkadiusz Moryto 6, Alex Dujshebaev 6, Władysław Kulesz 5, Daniel Dujshebaev 4, Arciom Karalek 3, Igor Karacic 2, Branko Vujovic 1, Szymon Sićko 1, Michał Olejniczak, Nikolas Tournat, Cezary Surgiel, Tomasz Gębala, Sigvaldi Gudjonsson
SG Flensburg-Handewitt: Benjamin Buric, Torbjoern Bergerud – Hampus Wanne 11, Jim Gottfridsson 5, Johannes Golla 4, Magnus Roed 3, Goran Johannessen 3, Lasse Svan 3, Mads Mensah Larsen 2, Simon Hald Jensen, Magnus Joendal, Magnus Holpert, Lasse Moeller
Karne minuty: Łomża Vive – 8, Flensburg – 8
Sędziowali: Peter Horvath, Balazs Marton (Węgry)
Bez publiczności

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj