W poniedziałkowej rozmowie na antenie RMF FM Jabłoński został zapytany, czy w związku z inwazją na Ukrainę Rosjanie powinni zostać objęci również sankcjami sportowymi. Wiceminister podkreślił, że "absolutnie" powinno do tego dojść.
- powiedział. Na uwagę, że "rosyjskie pieniądze nie śmierdzą", wiceszef MSZ odparł: "Widać - i to chyba była decyzja jednogłośna komitetu wykonawczego FIFA, taki był komunikat - że ci panowie mają jakiś w tym swój interes, albo są po prostu ślepi i głusi na rzeczywistość".
- dodał. Wiceszef MSZ zauważył też, że PZPN, który zdecydował, że Polska nie zagra z Rosją meczu barażowego do MŚ 2022, był w tym przypadku "liderem".
Pytany, czy możliwe jest zamknięcie przejść granicznych z obwodem kaliningradzkim, Jabłoński odparł, że "wszystkie opcje są na stole". - powiedział. Jak jednak podkreślił, należy pamiętać o tym, że w Rosji również przybywają obywatele Polski.
Na pytanie, czy Warszawa może być miastem, w którym toczyć się będą ewentualne rozmowy pokojowe między Ukrainą czy Rosją, Jabłoński odparł, że "zawsze jesteśmy gotowi do tego, żeby pomóc naszym sojusznikom". "Jeżeli taka byłaby wola ze strony prezydenta Zełenskiego, jeśli to miałoby doprowadzić do zakończenia tej wojny, to z całą pewnością. Natomiast dzisiaj jednak się wydaje, że jakiekolwiek rozmowy pokojowe ze strony Rosji są pozorowane" - ocenił.
Wiceszef MSZ wyraził przekonanie, że obecnie dochodzi do historycznego przełomu w postrzeganiu tego kraju. - powiedział Jabłoński.
Zdaniem wiceszefa MSZ prezydent Rosji z pewnością założył, że w związku z atakiem na Ukrainę spotkają go sankcje, jednak mógł nie spodziewać się, że reakcja będzie "tak mocna".
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.