Dziennik Gazeta Prawana logo
Polscy sędziowie nie wypaczyli wyniku rewanżowego meczu półfinału Ligi Mistrzów, w którym Real Madryt pokonał Bayern Monachium 2:1. Mimo tego Szymon Marciniak i jego asystenci przeprosili po spotkaniu niemiecki zespół, który odpadł z rozgrywek. 

Bayern miał pretensje, że tuż przed końcowym gwizdkiem Marciniak nie uznał gola na 2:2, który dawałby mu dogrywkę. 

Polscy sędziowie nie zastosowali się do wytycznych FIFA

Polscy sędziowie pospieszyli się z przerwaniem akcji. Tomasz Listkiewicz podniósł chorągiewkę, a Marciniak od razu odgwizdał pozycję spaloną piłkarzy Bayernu, którzy kontynuowali grę i po chwili umieścili piłkę w siatce Realu. 

Bramka nie mogła zostać zaliczona, bo wcześniej wybrzmiał gwizdek i zawodnicy Realu nie interweniowali. Telewizyjne powtórki i analizy wideo pokazały, że polscy sędziowie nie popełnili w tej sytuacji błędu. Gracze Bayernu byli na minimalnym spalonym. Jednak w takich sytuacjach, gdy piłkarze balansują na granicy spalonego FIFA zaleca arbitrom wstrzymanie się z decyzją, aż do finalnego zakończenia akcji i dopiero wtedy ewentualne anulowanie gola po analizie VAR.

Natomiast w momencie jeśli padnie gwizdek i gra zostaje przerwana VAR już nie może interweniować i bramka automatycznie nie zostaje zaliczona, nawet jeśli w powtórkach okazałby się, że została zdobyta prawidłowo. 

Bayern przyjął przeprosiny, ale…

Polscy sędziowie swoją decyzją nie skrzywdzili Bayernu, bo spalony był, ale po meczu postanowili przeprosić niemiecki zespół za to, że nie zaczekali z podjęciem decyzji do finalizacji akcji. 

Bawarczycy przyjęli przeprosiny Marciniaka i jego asystentów. Przyjmujemy przeprosiny. Ale to jest przecież półfinał Ligi Mistrzów. To nie czas na wymówki, przeprosiny po błędach. To nie jest moment na taką pomyłkę, na coś rażącego. Każdy postępuje na granicy, każdy cierpi na boisku, każdy ma emocje, ale takie błędy na tym poziomie nie mają prawa się zdarzyć. Powiedzenie później "przepraszam" nic nie zmienia, nie pomaga. Musisz na boisku dać z siebie to, co najlepsze. Jeśli ktoś zabiera twój trud, marnuje go, to później nic nie jest w stanie człowieka pocieszyć - podkreślił trener Bayernu Thomas Tuchel. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz
<p>Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę.</p>
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSzymon Marciniak i jego asystenci przeprosili Bayern Monachium »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj