Pieters dostał dwie żółte kartki w poprzednich rundach FA Cup, co wyeliminowało go z jednego meczu w tych rozgrywkach. W Burnley zostało to przeoczone, ale trenerowi Seanowi Dyche'owi powiedział o tym Anthony Marshall, dyrektor ds. komunikacji i mediów w Bournemouth.

Reklama

To była zwykła pomyłka administracyjna. (...) Reguły dotyczące kartek zmieniły się w tym sezonie. Doszło do przeoczenia, ale (sztab - PAP) Bournemouth to wyłapał i nam o tym powiedział. Ten dżentelmeński gest zasługuje na uznanie - powiedział Dyche, cytowany w serwisie skysports.com.

Pietersa zastąpił w wyjściowym składzie Anthony Driscoll-Glennon i wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, jednak Burnley i tak przegrało u siebie 0:2. Bournemouth awansowało do ćwierćfinału Pucharu Anglii dopiero po raz drugi w historii.

Uznanie dla sztabu, że powiedział o wszystkim Burnley. Wszystkim nam zależy po prostu na sprawiedliwej piłce nożnej, więc to ważne, że zostało to tak załatwione. To bardzo sportowa postawa - podkreślił trener zwycięzców Jonathan Woodgate.

We wtorek awans do ćwierćfinału uzyskał też Manchester United, który skromnie pokonał u siebie West Ham United 1:0. Bramkarzem gości był Łukasz Fabiański.