Dziennik Gazeta Prawana logo

Gerrard wraca na Anfield. COVID-19 atakuje Premier League

10 grudnia 2021, 12:21
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Mohamed Salah
<p>Mohamed Salah</p>/PAP/EPA
Steven Gerrard spędził w Liverpoolu 17 sezonów jako piłkarz i zapracował na status klubowej legendy, a teraz wraca na Anfield jako trener Aston Villi. Jednak 16. kolejka angielskiej ekstraklasy może się odbyć w cieniu koronawirusa, który zaatakował kilka klubów.

41-letni Gerrard w latach 1998-2015 rozegrał w barwach "The Reds" ponad 500 meczów. Karierę zakończył za oceanem, a później wrócił do ukochanego klubu jako szkoleniowiec juniorów. Poważną pracę szkoleniową zaczął w 2018 roku w Rangers FC, którym przywrócił choć część dawnego blasku, a przede wszystkim odebrał tytuł mistrzowski Celtikowi. W listopadzie przyjął propozycję Aston Villi i zadebiutował jako trener w Premier League.

Jego dotychczasowy bilans to trzy zwycięstwa i porażka, ale w sobotę nie będzie łatwo o poprawę dorobku, bo drużyna trenera Juergena Kloppa jest w ścisłej czołówce, o punkt za prowadzącym Manchesterem City i "oczko" przed trzecią Chelsea Londyn. Do tego Liverpool może się pochwalić najlepszym atakiem w lidze - 44 gole w 15 spotkaniach.

Ekipa z Birmingham pod wodzą Gerrarda, którego w przyszłości typuje się na menedżera Liverpoolu, oddaliła się od strefy spadkowej i awansowała na 10. pozycję. Pewne miejsce w składzie jego drużyny ma reprezentant Polski Matty Cash.

"Nie dam się wciągnąć w dyskusję o przyszłości i emocjach związanych z powrotem na Anfield, choć oczywiście spodziewam się raczej miłego przyjęcia. Wszystko jednak skończy się wraz z pierwszym gwizdkiem, bo gospodarze i ich kibice będą oczekiwać wygranej. Skupiam się na meczu, a wszelkie dywagacje zostawiam innym ludziom. Dla mnie liczy się to, że jedziemy tam podbudowani dobrymi występami i z przekonaniem, że możemy podjąć rękawicę" - zaznaczył Gerrard, który z Liverpoolem wygrał Ligę Mistrzów, sięgnął po Puchar UEFA, dwa razy zdobył Puchar Anglii, a trzykrotnie Puchar Ligi.

Prowadzący w tabeli i broniący tytułu Manchester City podejmie ósmy w zestawieniu Wolverhampton. Będzie to pojedynek przede wszystkim czołowych linii obrony - piłkarze prowadzeni przez Josepa Guardiolę stracili tylko dziewięć goli (podobnie jak Chelsea), a "Wilki" - 13.

W poprzednim sezonie ekipa City dwukrotnie pokonała tego rywala (3:1 i 4:1), ale wcześniej dwukrotnie przegrała.

Delikatną zadyszkę złapała Chelsea. Niedawny lider wygrał tylko jeden z czterech ostatnich meczów, a West Ham United w Premier League i Zenit Sankt Petersburg w Lidze Mistrzów wbiły londyńczykom po trzy gole. Zwłaszcza strata bramki w doliczonym czasie środowej potyczki w Rosji może okazać się kosztowna, bo wskutek niej "The Blues" nie będą rozstawieni w losowaniu 1/8 finału LM.

Odzyskanie skuteczności w defensywie - bo dwukrotnie z rzędu po trzy gole Chelsea straciła wcześniej w kwietniu 2019 roku - ma być podstawą, by włączyć się do walki o mistrzostwo. Powrót do równowagi ma nastąpić już w sobotę, w starciu z Leeds United, którego zawodnikiem jest Mateusz Klich.

"Przed swoimi kibicami musi odpowiednio zareagować na ostatnie niepowodzenia. Najlepsze byłoby zwycięstwo i gra na dobrym, równym poziomie od pierwszej do ostatniej minuty. Nasza pewność siebie może wrócić tylko w ten sposób" - przyznał hiszpański kapitan Chelsea Cesar Azpilicueta.

Być może w ten sposób odniósł się też do krytyki, jaka spadła na zawodników po występie w Sankt Petersburgu, gdzie - według trenera Thomasa Tuchela - zabrakło im determinacji i odpowiedniej koncentracji.

Po dłuższej przerwie i jedynie pojedynczych przypadkach zakażeń w klubach Premier League stwierdzono ostatnio sporo przypadków zakażeń COVID-19. Najbardziej koronawirus dotknął na razie Tottenham Hotspur, gdzie pozytywny wynik testu miało ośmiu piłkarzy i pięciu członków sztabu.

Władze ligi zdecydowały o przełożeniu zaplanowanego na niedzielę meczu z Brightonem Jakuba Modera. W czwartek "Koguty" nie zagrały też w Lidze Konferencji z francuskim Rennes, a jeszcze wcześniej ligową konfrontację z Burnley przełożono z powodu zasypanego śniegiem boiska. Kłopoty kadrowe i duże zaległości w obliczu i tak napiętego kalendarza w okresie świąteczno-noworocznym nie wróżą dobrze drużynie trenera Antonio Conte.

Kilka przypadków COVID-19 stwierdzono również w Leicester City, a z niepokojem na wyniki ostatnich testów czekają też w ekipie Norwich City, która w poprzednim tygodniu rywalizowała z Tottenhamem (0:3).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRobert Lewandowski uciekł z lotniska w Chicago. Doszło do sporego zamieszania »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj