Rywalizacja w Bundeslidze została wznowiona po przerwie mundialowej i zimowej w piątek 20 stycznia, kiedy Bawarczycy zremisowali na wyjeździe z RB Lipsk 1:1, a później takim samym wynikiem zakończyło się ich spotkanie w Monachium z FC Koeln.
W sobotę podopiecznym trenera Juliana Nagelsmanna znów nie udało się wygrać, choć od 34. minuty prowadzili po trafieniu Leroya Sane, któremu precyzyjnie w pole karne dograł Thomas Mueller.
W 69. minucie do wyrównania doprowadził jednak Francuz Randal Kolo Muani. Była to jego siódma bramka ligowa w trwającym sezonie, co daje mu siódme miejsce w klasyfikacji strzelców. Jego dorobek robi za to większe wrażenie w zestawieniu z liczbą asyst - ma ich 10, najwięcej w lidze.
"Silnik Bayernu wciąż się dławi" - skomentowano w depeszy agencji dpa.
Monachijczycy dalej prowadzą w tabeli, ale z dorobkiem 37 punktów już tylko o jeden wyprzedzają wicelidera - Union Berlin. Eintracht ma 32 pkt i zajmuje piąte miejsce.
Wcześniej w sobotę Union pokonał w derbach na stadionie rywala Herthę 2:0. O jeden punkt mniej ma RB Lipsk, który w piątek wygrał przed własną publicznością z VfB Stuttgart 2:1.
Na czwartym miejscu z 34 punktami jest SC Freiburg. W sobotę jeszcze niedawny wicelider odniósł zwycięstwo u siebie nad FC Augsburg 3:1. W ekipie gości całe spotkanie rozegrali bramkarz Rafał Gikiewicz oraz obrońca Robert Gumny. Ich zespół ma 18 pkt i jest na 14. miejscu.
Kontakt z czołówką stracił natomiast VfL Wolfsburg. Po sześciu zwycięstwach z rzędu i trwającej od 18 września serii bez porażki "Wilki", w których składzie do końca pierwszej połowy był Jakub Kamiński, przegrały na wyjeździe z Werderem Brema 1:2. Gospodarze zakończyli z kolei passę czterech porażek, w tym dość kompromitujących: z Bayernem 1:6 i z FC Koeln 1:7.
Obie bramki dla zwycięzców zdobył Niclas Fuellkrug, który z 13 trafieniami objął prowadzenie w ligowej klasyfikacji strzelców.
Wolfsburg ma 29 punktów i jest siódmy. Werder zgromadził 24 i jest na 10. pozycji.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.