Jak obecnie wyglądają plany seniorskich reprezentacji halowych na ten sezon?

Reklama

Jacek Kasprzyk: Mamy przygotowanych kilka scenariuszy działania, które są uzależnione od decyzji władz dotyczących wycofania lub wprowadzenia kolejnych obostrzeń. Z trenerami Jackiem Nawrockim i Vitalem Heynenem jesteśmy w regularnych kontaktach. Wiemy już, że w tym roku nie będzie igrzysk, ale wciąż nie wiadomo, co z Ligą Narodów. Jesteśmy przygotowani na to, by nasze kadry - wcześniej czy później – spotkały się w Centralnych Ośrodkach Sportowych. Kiedy to będzie, tego nie wiemy. Czekamy. Dokonaliśmy już wstępnych rezerwacji. Na razie się tego trzymamy, a potem będziemy ewentualnie zmieniać.

Podobno jeden z wariantów zakłada, że podopieczni Heynena spotkają się pod koniec maja, a zawodniczki Nawrockiego na początku czerwca...

Będzie to zależało od COS-ów, które teraz są zamknięte, więc jak na razie nie ma gdzie trenować. Pojawił się pomysł, by sportowcy, którzy mieli startować w tegorocznych igrzyskach, mogli korzystać z tych ośrodków po wcześniejszym przebadaniu. Musieliby też przejść cząstkową kwarantannę i potem kolejne badania, ale musieliby cały czas przebywać na miejscu. To była jednak rozmowa zanim zapadła decyzja o przełożeniu igrzysk. Poza tym nie wiemy, jak sytuacja pandemii będzie się rozwijać.

Nie wiadomo też jeszcze, kiedy wszyscy zawodnicy będą dostępni dla drużyn narodowych. Rywalizację w kilku ligach już zakończono, ale np. we Włoszech wciąż trwa zawieszenie. Sądzi pan, że Serie A dokończy rozgrywki?

Wątpię, bo tam jest jeszcze gorzej niż u nas. Granie w takich okolicznościach byłoby po prostu bardzo niebezpieczne. To byłoby przynoszenie śmierci na tacy zawodnikom.

Wychodzi na to, że po przełożeniu igrzysk na 2021 rok najważniejszymi zawodami w tym sezonie dla halowych reprezentacji będzie Liga Narodów...

Widząc, co się dzieje obecnie na świecie, to moim zdaniem LN w niektórych krajach nie powinna się odbyć. Pojechać na turniej do Włoch? Wystarczy spojrzeć na to, co się obecnie dzieje we Italii. Tak samo nie wyobrażam sobie teraz podróży do Iranu czy Chin. Ja się pod tym nie podpiszę. Nawet kosztem czegokolwiek, choć mam nadzieję, że żadnych kar w takiej sytuacji nie będzie. Wolałbym, by taki turniej się odbył w Polsce, bo możemy zapewnić bezpieczeństwo. Oczywiście, o ile będzie zgoda i możliwość na rozgrywanie meczów z publicznością. Bez niej to bezsensowne.

- Jeżeli zostanie ogłoszone zakończenie pandemii i nastąpi otwarcie granic, to będziemy na to reagować w kontekście wyjazdów na turnieje. A wcześniej ewentualnie uważam, że można rozgrywać mecze towarzyskie między krajami, w których koronawirus nie jest aż tak groźny.

Czy myśli pan, że Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej zdecyduje się na odwołanie w tym roku całej LN?

Tego nie wie nikt w tej chwili. My także mamy zobowiązania wobec naszych sponsorów. Dla nas więc również dobrze by było, aby te rozgrywki się odbyły, nawet w okrojonym składzie i przy istotnym ograniczeniu podróży. W tej chwili wszyscy jesteśmy w zawieszeniu, bo nie wiadomo, jak się rozwinie sytuacja z COVID-19.

Bierze pan pod uwagę scenariusz, że cały sezon kadrowy pójdzie na straty w tym roku?

Wszystko jestem w stanie sobie teraz wyobrazić. Nie będziemy robili nic kosztem zdrowia i bezpieczeństwa zawodników oraz osób współpracujących z kadrami. Gdyby to było równanie z jedną lub dwiema niewiadomymi, to szybko byśmy się z nim uporali. Ale obecnie niewiadomych są tysiące i mamy tylko jedną wiadomą - że gramy w siatkówkę.

Reklama

Przełożona na później LN może kolidować z rozpoczęciem kolejnego sezonu ligowego...

Rozmawiamy z władzami PLS. Liga też musi pewne kwestie rozwiązać. To nie jest tylko sprawa polskich siatkarzy, ale i zagranicznych, którzy grają w naszych rozgrywkach.

Igrzyska rozpoczną się 23 lipca 2021 roku. Zachowanie letniego terminu zamiast opcji wiosennej to dobra decyzja?

Cieszę się z niej. To będzie już półtora roku od wybuchu epidemii i może do tego czasu opracowana i wdrożona zostanie już skuteczna szczepionka. Wówczas każdy, kto pojedzie na igrzyska, musiałby być zaszczepiony i zwiększyłoby to bezpieczeństwo. Mam też nadzieję, że spokojnie uda się wcześniej zakończyć sezon ligowy. Może też trzeba będzie rozmawiać z władzami ligi, by zmienić system rozgrywek. Ale teraz nie wiemy nic - czy koronawirus wciąż się będzie rozprzestrzeniał, czy pandemia będzie wygasała. Fachowcy mówią jednak, że apogeum jeszcze przed nami.

PZPS miał podpisaną umowę z ośrodkiem w Takasaki, w którym tuż przed igrzyskami trenować mieli biało-czerwoni...

Sprawa jest zawieszona. Tydzień temu dowiedzieliśmy się, że nie ma igrzysk w tym roku, teraz zaś ważniejsze były krajowe sprawy do załatwienia. Na pewno pismo w sprawie przesunięcia umowy na przyszły rok wystosujemy w najbliższych dniach. Myślę, że Japończycy zdają sobie sprawę z sytuacji i nie będzie problemu ze zmianą terminu.

W tym roku kończy się też kontrakt Vitala Heynena. Czy jego przedłużenie, by szkoleniowiec poprowadził Polaków w Tokio, jest tylko formalnością?

W grudniu ustaliliśmy z Vitalem, że porozmawiamy o przedłużeniu kontaktu po igrzyskach. Tydzień temu zapadła decyzja o przełożeniu tej imprezy. Umówiliśmy się na telekonferencję w tym tygodniu. Nie wiadomo jeszcze, jak będzie z wyborami w PZPS. Zapewniłem go, że jeśli nadal będę prezesem, to będę z nim rozmawiał o przedłużeniu umowy. Jeśli będzie nowy prezes i zarząd, to trudno mi powiedzieć, jakie będzie ich stanowisko. Ja chcę z Belgiem współpracować i dlatego chcę z nim rozmawiać. Ponieważ zaraz po igrzyskach w przyszłym roku będą mistrzostwa Europy, których będziemy współgospodarzem, to chciałbym, by nowa umowa obowiązywała z uwzględnieniem tej imprezy.

Pana kadencja kończy się 6 czerwca. Czy pandemia będzie miała wpływ na zmianę terminu wyborów?

Mamy trochę inną strukturę niż większość związków sportowych w Polsce. Delegatami na walne zgromadzenie są województwa. W ten weekend miały się odbyć wybory w Małopolsce, ale nie doszły do skutku. Zaczyna brakować czasu, a do 6 maja - czyli na 30 dni przed wyborami - musimy mieć wyłonionych wszystkich delegatów. Zatwierdzonych jest na razie tylko czterech z Warmii i Mazur. Jeśli wejdzie w życie odpowiednia ustawa, to wybory zostaną przesunięte o pół roku. Na razie czekamy.

Rozmawiała: Agnieszka Niedziałek/PAP

an/ krys/