Zespół z Florydy przez 48 minut nie był w stanie pokonać bramkarza rywali Petra Mrazka. Mobilizacja w ostatnich kilkunasty minutach umożliwiła "Panterom" zdobycie trzech bramek z rzędu. Goście wycofali z gry Mrazka, by wprowadzić kolejnego napastnika. Manewr się powiódł, a Cole Gutttman doprowadził do remisu i wymusił dogrywkę.

Reklama

Panters wygrali trzeci mecz z rzędu po raz pierwszy od 9 lutego, wyrównując swoją najdłuższą serię zwycięstw w tym sezonie. Blackhawks, którym nie pomogła dobra dyspozycja Mrazka (39 obronionych strzałów), przegrali po raz szósty w siedmiu ostatnich występach.

Anaheim Ducks, mimo że stracili pierwszą bramką w meczu bez problemu wywieźli zwycięstwo z Calgary. John Gibson zatrzymał 34 strzały przeciwników i wydatnie pomógł "Kaczorom" wygrać po raz piąty w ośmiu meczach (5-1-2).

On prawdopodobnie znajduje się w pierwszej piątce, a nawet w pierwszej trójce bramkarzy w lidze. Nawet kiedy gramy z naprawdę dobrymi zespołami i takimi jak dzisiaj, walczącymi o życie w play off. Rywale dają z siebie wszystko, a on po prostu popisuje się interwencjami - powiedział klubowy partner bramkarza Max Comtois.

Comtois i Derek Grant zaliczyli po golu i asyście, a dorobek bramkowy zwycięzców uzupełnił Brett Leason. Honorowe trafienie dla Flames uzyskał Mikael Backlund, dla którego był to 15. gol w rozgrywkach.

Wiemy, że w tej fazie sezonu jest wiele drużyn, które próbują przebić się, a my mierzymy się z dużą konkurencją. Niezależnie od tego czy one walczą o play off czy już nie mają na to szans - ocenił Gibson.