Świątek, wzorem ubiegłorocznej edycji turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa, teraz także zgłosiła się do gry pojedynczej i podwójnej. W poprzednim sezonie dało to wymarzony efekt - indywidualnie triumfowała, a w drugiej konkurencji dotarła do półfinału. W tym także czeka ją walka o finał debla, ale z singlową rywalizacją już się pożegnała po środowej porażce z Greczynką Marią Sakkari 4:6, 4:6. Polka przyznała potem, że nie miała dobrego dnia, a we wtorek miała problemy z regeneracją. Jeden z dziennikarzy spytał, czy w związku z tym zmieniłaby swoje nastawienie do startu w grze podwójnej w imprezach wielkoszlemowych.
- zaznaczyła dziewiąta rakieta świata.
Debel na osłodę
Jak dodała, ona i jej sztab muszą teraz nieco ochłonąć i spojrzeć na jej występ singlowy w Paryżu z dystansem.
- oceniła.
Stolicy Francji jeszcze nie opuszcza - razem z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands w piątek powalczy w półfinale gry podwójnej.
zaznaczyła Świątek.
Pierwsza wizyta w Azji
Tenisistka od dawna powtarza, że bardzo ważny jest dla niej występ w igrzyskach w Tokio. Potwierdziła to po raz kolejny podczas rozmowy z dziennikarzami w Paryżu. Zapewniła też, że nie ma obaw dotyczących sytuacji w Japonii w związku z pandemią COVID-19.
- relacjonowała 20-letnia zawodniczka.
W poprzednim sezonie - z powodu pandemii - nie było jej dane wystąpić w żadnym turnieju na trawie. Wciąż nie czuje się pewnie na tej nawierzchni, choć w 2018 roku wygrała juniorską edycję wielkoszlemowego Wimbledonu.
- analizowała Świątek.