Świątek aż do poniedziałku czekała na pierwszy wygrany mecz w Wimbledonie jako seniorka. Dwa lata temu odpadła w pierwszej rundzie, a ubiegłoroczna edycja została odwołana z powodu pandemii COVID-19. Teraz pokonała znacznie bardziej doświadczoną Su-Wei Hsieh 6:4, 6:4. Znana ze specyficznego stylu gry Tajwanka, która jest 69. rakietą świata, nieraz w przeszłości sprawiała niespodzianki i eliminowała faworytki. Polce udało się nie podzielić ich losu.
- analizowała dziewiąta zawodniczka rankingu WTA na konferencji prasowej.
Nie kryje ona, że teraz skupia się przede wszystkim na zbieraniu doświadczenia w rywalizacji w grze na trawie, którego jej brakuje. W poniedziałek wygrała dopiero drugi mecz seniorski w głównej drabince na takiej nawierzchni.
- dodała z uśmiechem podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego.
Przyznała, że przed rozpoczęciem części sezonu na kortach trawiastych starała się myśleć o zbliżającym się starcie w Wimbledonie jak o każdym kolejnym meczu.
- podkreśliła.
W poniedziałek Świątek wróciła na kort, na którym trzy lata temu sięgnęła po juniorski tytuł.
- zapewniła.
Londyńska impreza przywitała uczestników pierwszego dnia deszczem. Dwa pierwsze spotkania na korcie nr 1 odbywały się przy zasuniętym dachu. Przed meczem Polki rozsunięto go, co ucieszyło 20-letnią zawodniczkę.
- relacjonowała.
Przed rozpoczęciem Wimbledonu mistrzyni ubiegłorocznego French Open zapowiedziała, że będzie oglądała mecze innych zawodników, którzy z powodzeniem przenieśli swój styl gry z "mączki" na trawę. Teraz przyznała, że obejrzała już kilka spotkań Hiszpana Rafaela Nadala i Rumunki Simony Halep.
- stwierdziła Świątek.