Alcaraz wygrał w poprzednim sezonie wielkoszlemowy US Open i zakończył rok jako lider światowej listy. Z powodu kontuzji opuścił Australian Open i stracił prowadzenie w zestawieniu na rzecz Serba Novaka Djokovica. Wrócił na korty w lutym i prezentował się do tej pory rewelacyjnie. Wygrał już cztery turnieje: w Buenos Aires, Indian Wells, Barcelonie oraz ostatnio w Madrycie.

Reklama

Do Rzymu zawitał po raz pierwszy w karierze i udział w zawodach rozpoczął od pokonania swojego rodaka Alberta Ramosa-Vinolasa 6:4, 6:1. Po tym zwycięstwie mógł się pochwalić imponującym bilansem tegorocznych meczów 30-2, a licznik jego kolejnych wygranych wskazywał 12.

Marozsan pierwszego seta wygrał po 33 minutach

W poniedziałek jednak nadspodziewanie wysoko poprzeczkę zawiesił mu Marozsan. 23-letni Węgier, który do tej pory najwyżej dotarł do 128. pozycji w rankingu ATP i występował głównie w imprezach niższej rangi, czyli challengerach i futuresach, pierwszego seta wygrał po 33 minutach rywalizacji 6:3. W drugim też do niego należała inicjatywa, m.in. po przełamaniu prowadził 4:3, ale wtedy jedyny raz w tym pojedynku przegrał gema przy własnym podaniu.

O losach partii zdecydował tie-break, w którym Alcaraz prowadził już 4-1, ale sześć kolejnych punktów padło łupem tenisisty z Budapesztu, który sprawił sensację eliminując głównego, obok Djokovica, kandydata do końcowego sukcesu. Węgier miał imponujący bilans uderzeń wygrywających do niewymuszonych błędów: 30-7.

Nigdy bym sobie nie wymarzył takiego scenariusza. Do wczoraj mogłem tylko marzyć, żeby pokonać światowy numer jeden. Chciałem zagrać wyjątkowy mecz, ale nie przypuszczałem, że pokuszę się o zwycięstwo z najlepszym obecnie tenisistą świata - przyznał Marozsan.

Tie-break? Nie wiem tak naprawdę, co się stało. Przy tej niesamowitej atmosferze wszystko mi wychodziło - dodał.

W kolejnej rundzie Węgier, który w Rzymie zaczął od kwalifikacji i wygrał już pięć spotkań, zmierzy się z rozstawionym z nr 15. Chorwatem Borną Coricem.

Bez względu na końcowe rozstrzygnięcia w Rzymie Alcaraz wróci na pierwsze miejsce światowego rankingu w najbliższym notowaniu 22 maja i wyprzedzi Djokovica, nawet gdyby ten na Foro Italico obronił tytuł sprzed roku.