Dziennik Gazeta Prawana logo

Świątek: To nie był dobry mecz, ale widzę postęp

11 lipca 2023, 20:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Iga Świątek
Iga Świątek/PAP/EPA
Iga Świątek przyznała po odpadnięciu we wtorek w ćwierćfinale Wimbledonu, że mecz z Ukrainką Eliną Switoliną nie był w jej wykonaniu tak dobry jak poprzednie spotkania, ale z całego turnieju jest zadowolona, bo widzi postęp, który poczyniła w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Czułam, że nie grałam tak dobrze jak w poprzednich meczach, ale nie zmienia to faktu, że dałam z siebie wszystko - mówiła Świątek na konferencji prasowej po meczu. Dzisiaj faktycznie Elina zagrała też bardzo dobry tenis, miałam wrażenie, że gra bez jakiegoś zawahania, nie wstrzymuje ręki i opłaciło jej się to. Mam nadzieję, że w przyszłym roku wyciągnę wnioski - dodała.

Rozstawiona z numerem 1 Polka przegrała z grającą z dziką kartą Ukrainką w trzech setach 5:7, 7:6, 2:6. Nie zmienia to faktu, że był to najlepszy z dotychczasowych występów Świątek w seniorskich turniejach na Wimbledonie. W zeszłym roku odpadła w trzeciej rundzie.

Ogólnie z turnieju jestem zadowolona, bo czuję, że zrobiłam ogromny postęp na trawie, te mecze miały dla mnie o wiele więcej sensu niż zeszłoroczne, czułam częściej, że mam kontrolę nad tym, co się dzieje i że poprawiłam ogólnie swoją grę - powiedziała, choć dodała: Nadal są rzeczy, które mogę poprawić na trawie i myślę, że będę je z roku na rok poprawiać.

Świątek o grze na trawiastych kortach

Zapytana, czy może już powiedzieć, że lubi grę na kortach trawiastych, Świątek odparła: Lubię, generalnie dobrze mi się grało ten turniej, o wiele lepiej niż w zeszłym roku, miałam więcej kontroli i poczucia, że mogłam grać swój tenis. Wciąż jest to nawierzchnia, na której nie jest mi najłatwiej, ale czuję, że naprawdę mogę tu zrobić dobrą robotę, i mam nadzieję, że z roku na roku będę robiła progres. Lubię - i jest to duży krok od przodu, bo dotychczas, mimo że wygrałam juniorski Wimbledon, to nie do końca czułam, że jest to nawierzchnia, na której się odnajduję.

Świątek przyznała, że jakkolwiek porażka boli i jest rozczarowaniem, to łatwiej jest jej zaakceptować to, że przegrała akurat ze Switoliną, z którą jest zaprzyjaźniona. Powiedziała, że będzie teraz kibicować Ukraince.

Zdaje sobie sprawę, że nie ma też co roztrząsać każdej sytuacji, mam 22 lata i jeszcze sporo szans, żeby zagrać dobrze na tym turnieju - podsumowała.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj