Dziennik Gazeta Prawana logo

"Mój organizm jeszcze jest w Australii"

4 lutego 2010, 20:56
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Agnieszka Radwańska, dziewiąta tenisistka świata, będzie liderką naszej ekipy w meczu Fed Cup Polska - Belgia, który w weekend odbędzie się w Bydgoszczy. Ale na razie nasza najlepsza rakieta jest jeszcze w Australii. A przynajmniej jej organizm, bo - jak sama mówi - zdarza się jej zasypiać na stojąco.


: Teraz już tak, ale jeszcze wiosną, gdy grałyśmy z Japonią w Gdyni, nie do końca rozumiałam, jak to działa. Wiem, że w Grupie Światowej są dwa szczeble. My jesteśmy w niższej grupie, drugiej, i walczymy o wejście do tej najwyższej, czyli pierwszej. Idziemy od dołu, od grupy regionalnej, powygrywałyśmy wszystko po kolei. Jak wygramy z Belgią, spotkamy się z inną zwycięską drużyną. Rozumiem, że aby to wszystko ogarniać, trzeba się szczegółowo interesować tenisem, szukać, czytać. Na szczęście kibicom nie trzeba tej całej wiedzy, żeby kibicować "naszym".


Pewnie. Ale najważniejsze, że wreszcie walczymy o najwyższą stawkę. Wcześniej te nasze cele nie były takie wyraźne. Odkąd pamiętam, Polska nigdy się o grupę światową nie otarła. Już to, co do tej pory osiągnęłyśmy, to sukces.


Na naszą korzyść działa brak najlepszych Belgijek. Gdyby tu były Justine Henin i Kim Clijsters, wyglądałoby to racze kiepsko. Ale to nie jest tak, że oprócz nich nikt z Belgii nie potrafi grać w tenisa. Yanina Wickmayer jest w dwudziestce, Kirsten Flipkens trochę ostatnio spadła w rankingu, ale gra dobrze. Czekają mnie dwa ciężkie mecze. Realnie oceniam nasze szanse na 50 procent.


Tak się mówi. W Gdyni nam pomogły, bo wygrałyśmy o włos. Tu też będzie doping. Pomoże nam też atmosfera w teamie, bo jest super, bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. W Hali Łuczniczki nawierzchnia została położona tymczasowo, specjalnie dla nas, na takim korcie dziwnie się gra. Ale to będzie po równo przeszkadzać wszystkim. Mnie gra się na nim coraz lepiej


Forma jest. Myślałam, że z ręką będzie gorzej. Cały czas jest opuchnięta, ale nie boli. Lekarz mówił, że po takiej ingerencji tkanki mogą się goić do pół roku. Nie pomagam im cały czas, grając. A opuchlizna w graniu nie przeszkadza, tyle tylko że ręka się bardziej poci i nagrzewa - ciągle jest stan zapalny. Skutek zabiegu jest taki, że będę musiała rękę oszczędzać, raczej nie będzie grania tydzień po tygodniu.


(ziewa). Przepraszam, mój organizm jeszcze ciągle jest w Australii, to dziesięć godzin różnicy. Dwa razy dziennie mam kryzys i zasypiam na stojąco. Udało mi się takich meczów chyba z pięć, już nawet były z tego żarty. Sama się dziwiłam. Bo żeby wygrać do zera z kimkolwiek, trzeba naprawdę rywalkę zdominować, nawet kiedy jest sporo słabsza. Czułam się pewna siebie, wychodziłam na kort i parłam do przodu. Nie wszystkie spotkania szły tak gładko aż do końca.

czytaj dalej


Realnie jej poziom to druga, trzecia dziesiątka. Każdy ma kogoś takiego, z kim nie znosi grać. Na przykład Marion Bartoli nigdy nie udało się mnie pokonać, spotkałyśmy się cztery razy. A to jest zawodniczka z czołówki, była w finale Wimbledonu. Gdyby ją zapytać, dlaczego nie ma na mnie sposobu, pewnie by nie umiała powiedzieć.


Pozytywnie myśląc. Mówiłabym sobie, że nie mam nic do stracenia. I tak przegrałam już cztery razy, więc jak znów to zrobię, nie będzie szoku.


Chyba ma tytuł "Miss Sunshine". Karolina była bardzo niezadowolona, że coś takiego powstało bez jej udziału, i chyba nie wszystko, co tam napisano jest pozytywne.


W codziennych gazetach ukazuje się wiele moich nieautoryzowanych wypowiedzi. Jestem cytowana w tabloidach, którym na przykład od miesięcy nie udzielałam wywiadu. Wpychają mi w usta dowolne słowa. Gdyby te wszystkie artykuły posklejać, wyszłaby cała biografia. Na wszelki wypadek nie czytam takich gazet ani żadnych internetowych forów. Tam anonimowo każdy może powiedzieć wszystko. Nawet jak człowiek stara się nie zwracać uwagi. To wpływa na psychikę. Dobrym przykładem była Dorota Świeniewicz, która zrezygnowała z gry przez takie komentarze.


Sporty zimowe to był mój świat dawno temu, kiedy jeszcze mogłam jeździć na nartach i snowboardzie. Teraz to dla mnie zbyt niebezpieczne, zimą mam święty spokój i odpoczywam od wyczynów. A w Vancouver będę kibicować Ligockim. Młodszy brat Mateusza, Michał, studiuje w Krakowie, nawet ostatnio odwiedził mnie na treningu. Tylko Pauliny nie poznałam, ale też trzymam za nią kciuki, po rodzinie.

*Agnieszka Radwańska, dziewiąta tenisistka świata w rankingu WTA

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj