Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarska ekstraklasa w szale transferów

9 lutego 2010, 13:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Odra Wodzisław, Polonia Warszawa czy Wisła Kraków - w ekstraklasie nie ma klubu, którego trener zimowej przerwy nie wykorzystałby na przemeblowanie wyjściowej jedenastki. Wiosną kibice nie poznają wielu ekip.

W Odrze Wodzisław właśnie trwa rewolucja, która w najlepszym razie skończy się na wymianie sześciu piłkarzy z podstawowego składu. W Jagiellonii Białystok, Koronie Kielce i Polonii Warszawa też szykują bardzo poważne zmiany. W dziesięciu innych drużynach zostanie zmienione minimum jedno ogniwo.

Nawet w Ruchu Chorzów i Wiśle Kraków, choć w tej chwili wszystko wskazuje na to, iż skład nie będzie odbiegał od tego z rundy jesiennej, można zaobserwować działania zmierzające do roszad kadrowych. W klubach wychodzą bowiem z założenia, że stagnacja jest najgorsza. Zawodnicy nie mogą popaść w rutynę, a już absolutnie wykluczone, by czuli się bezpieczni.

Rok temu Ruch nie pozyskał nikogo. W rundzie rewanżowej najważniejsi gracze nie mieli więc motywacji do ciężkiej pracy. Wiedzieli, że nawet jak będą w kiepskiej formie, to ich mocna pozycja nie zostanie osłabiona. Efekt? 4  punkty w 7 meczach i 13 miejsce na 5 kolejek przed końcem. Dopiero przyjście trenera Waldemara Fornalika dało nowy impuls. - W takich sytuacjach nie ma jednak reguły - uważa Andrzej Juskowiak, były napastnik reprezentacji Polski.

- Dwa lata temu Lech grał jesienią tym samym zestawieniem co wiosną. I grał efektownie. W poczynaniach piłkarzy można było zaobserwować automatyzm. Zawodnicy grali w ciemno, bo znali się jak łyse konie. Jednak z drugiej strony trener nigdy nie może dojść do przekonania, że jego drużyna właśnie osiągnęła stan doskonałości. Cały czas trzeba coś zmienić, szukać. Czasami wystarczy zmodyfikować taktykę, albo zmienić kilku piłkarzom pozycje. Oni muszą czuć, że od szkoleniowca bije energia, że nie jest wypalony. To na nich robi wrażenie. Wtedy chcą się pokazać i walczą. Poza tym, gdy są przetasowania, to jest większa szansa, że zawodnik znajdzie dla siebie najlepsze miejsce na boisku - zauważa Juskowiak.

>>> Czytaj także: Nietykalny pan E.

p

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj