Dziennik Gazeta Prawana logo

Gilarski: Nie darujemy kar oszustom!

12 lutego 2008, 01:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nowy szef Wydziału Dyscypliny PZPN Adam Gilarski dziwi się, że szefowie Widzewa protestują przeciw karom nałożonym przez związek na łódzki klub za kupowanie meczów. "Kary za korupcję były i nadal będą bardzo surowe" - zapowiada w wywiadzie dla "Faktu". To ważna deklaracja i trzeba przypilnować, by to nie były puste słowa.

Wyjechałem na dwutygodniowy urlop. To chyba ostatni moment, żebym mógł z niego skorzystać.

Ależ będzie! Pracami pokieruje Robert Zawłocki. To doskonały prawnik, świetnie zna sprawy.

Więc muszę go rozczarować, bo ja zgadzam się z ich decyzją o degradacji Widzewa. Zdążyłem już przejrzeć materiał dowodowy w tej sprawie i nie mam wątpliwości, że wyrok znajduje uzasadnienie w dokumentach. Ja do Wydziału Dyscypliny kierowanego przez Michała Tomczaka mogę mieć tylko jedno zastrzeżenie: niepotrzebnie robił nadzieję Widzewowi, że degradacja jest do uniknięcia.

Jeszcze nie miałem okazji przejrzeć tych materiałów. Przypominam jednak, że wszystkie kary degradacji w kierowanym przeze mnie Związkowym Trybunale Piłkarskim były podtrzymywane lub nawet zaostrzane. To pokazuje, że Wydział Dyscypliny działał prawidłowo.

Jedna sprawa mi się nie podobała i pod moim przewodnictwem tego już na pewno nie będzie: ferowania wyroków przed posiedzeniem. Mówienie, że jakiś klub zasługuje na degradację lub wykluczenie z PZPN przed rozpoznaniem sprawy jest niedopuszczalne. To był błąd pana Tomczaka i jego ludzi, ale przecież wszyscy popełniamy błędy.

Wiem, że nominacja pana Malinowskiego wywołuje wielkie emocje, ale ja wolę poczekać do pierwszych decyzji, jakie będzie on podejmował. Po czynach go poznamy.

Na pewno nie. Tutaj mojej zgody nie będzie.

Nie znam dobrze tej propozycji. Wiem, że w Ekstraklasie SA były trzy lub cztery pomysły na karanie za udział w aferze korupcyjnej. Bardzo dobrze, że temu problemowi zostanie poświęcony nadzwyczajny zjazd PZPN. Już teraz deklaruję, że na pewno będę w nim aktywnie uczestniczył.

To kwestia fundamentalna. Po powrocie z urlopu w pierwszej kolejności pojadę do Wrocławia na spotkanie z prokuratorami, by podyskutować o aferze korupcyjnej. Chcę, żeby tu była całkowita jasność - prokuratura jest naszym bezcennym sojusznikiem w walce z korupcją, bez niej nasze możliwości skutecznego działania w tej kwestii byłyby mizerne. Przypomnę tutaj aferę barażową. PZPN słusznie ukarał Szczakowiankę degradacją do drugiej ligi, ale klub na podstawie decyzji Trybunału Arbitrażowego i Sądu Najwyższego wystąpił o 9 milionów złotych odszkodowania od PZPN za poniesione straty. Dopiero ostatnio Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił te roszczenia. W uzasadnieniu sąd wyjaśnił m.in., że klub, który był zaangażowany w proceder korupcyjny, nie może korzystać z ochrony prawnej. A przecież to zaangażowanie w korupcję Szczakowianki wykazali dopiero wrocławscy prokuratorzy. Dlatego na pewno podziękuję im za to, że ich działalność pozwoliła uniknąć wypłaty przez PZPN bardzo poważnego odszkodowania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj