CARLO ANCELOTTI: Arsenal jest bardzo silny. Prezentuje teraz najlepszą fromę w Europie. Dwumecz będzie niezwykle trudny. Wydaje mi się, że już gorzej nie mogliśmy wylosować. Ale cóż, będziemy musieli radzić sobie nawet bez kontuzjowanych Kaki czy Pato. Obrona tytułu zobowiązuje.
Trzeba myśleć o wszystkim. O Champions League i Serie A. Milan nie ma zagwarantowanego miejsca w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Słabo zaczęliśmy sezon i musimy gonić czołówkę. W maju musimy być przynajmniej na czwartym miejscu.
Zobaczymy, czy mu się uda. Ja nie odbieram tej rywalizacji w kategoriach prywatnej wojny Wenger – Ancelotti
Mój styl wpisuje się w tradycje tego klubu. To poprawność, lojalność i przyjemność. Nie patrzcie na Milan przez pryzmat wieku piłkarzy czy słynnej już taktyki rombu. Tu chodzi o to, żeby kibice po obejrzeniu naszego meczu byli w dobrym humorze, żeby powiedzieli znajomym, tym nieobecnym, że im się podobało. A drużynę mogą tworzyć nawet sami trzydziestolatkowie, bo liczy forma, a nie wiek.
Boruc to świetny bramkarz. Jeden z najlepszych w Europie. Śledzimy go bardzo uważnie już od ponad roku. W zeszłym sezonie mało brakowało, a w pojedynkę wyeliminowałby nas z Ligi Mistrzów. Jest bardzo pewny siebie, ma wysokie umiejętności i nie łamie się w ważnych meczach. Ma więcej doświadcznia niż Sebastian Frey, Marco Amelia i inni bramkarze, o których włoskie media się rozpisywały.
Tak, tylko że we Włoszech mówi się i pisze dużo, ale nie zawsze zgodnie z prawdą. Ja chcę Boruca, ale o transferze decydują panowie Berlusconi i Galliani. Czy mógł trafić do nas już zimą? Nie wiem. Nasi menedżerowie coś robili w tym kierunku, ale jak widać, w naszej bramce stoi Kalac i na razie radzi sobie całkiem dobrze.
Proszę o to pytać działaczy. Jest grupa piłkarzy, której bacznie się przyglądamy. Boruc jest jednym z nich, ale listy zakupów nie mamy. Nie istnieje coś takiego jak karta życzeń Ancelottiego.
Przyznam się, że słabo znam polską reprezentację. Jeżeli chodzi o nazwiska, to kojarzę tylko Beenhakkera, Boruca i dwóch innych bramkarzy grających w Anglii. Ale wystarczy spojrzeć na wyniki eliminacji i już wiadomo, że Polskę stać na awans do ćwierćfinału. W waszej grupie najniżej oceniam potencjał Austrii, a najwyżej Niemiec. Polska i Chorwacja są na tym samym poziomie, więc to z nią powalczycie o drugie miejsce. Chorwaci są mocni, ale niestabilni. Raz rozgrywają świetny mecz przeciwko Anglii, a raz przegrywają sromotnie u siebie z Holandią. Moim zdaniem o waszych zwycięstwach lub porażkach na Euro zadecyduje forma dnia.
Beenhakkera poznałem, kiedy był trenerem Realu Madryt, a ja piłkarzem Milanu. Pamiętam nasze spotkanie podczas półfinału Ligi Mistrzów, kiedy pokonaliśmy u siebie Hiszpanów 5:0. Nasze pierwsze spotkanie nie było dla niego miłe, ale mam o nim bardzo dobre zdanie. Ma ogromne doświadczenie i cieszy się poważaniem wśród innych trenerów. Pod jego wodzą macie spore szanse na regularną grę w mistrzowskich turniejach. On wie, jak sobie radzić w takich sytuacjach. Poza tym z tego, co słyszałem, wynika, że jest bardzo dobrym psychologiem.
Rywale Włochów są o wiele trudniejsi od waszych. Myślę jednak, że podobnie jak w finale w Niemczech tak i teraz wszystko rozegra się pomiędzy Italią i Francją.
Nie jesteśmy jedynymi faworytami. Poza nami i Francuzami do rywalizacji mogą się włączyć zawsze silni Niemcy, a nawet mająca wiecznie pecha Hiszpania. Mistrzostwo Europy zdobędzie ta drużyna, która będzie miała więcej motywacji, a jej podstawowi piłkarze będą zdrowi. W tym roku już nie będzie sensacji, nie wygra druga Grecja. Jestem o tym przekonany.
Kontuzja może się zdarzyć wszędzie. Kontuzjowanemu piłkarzowi trzeba współczuć, a nie wyżywać się na federacji czy trenerze. Dlatego nie popieram wysokich odszkodowań dla klubów za urazy odniesione przez piłkarzy podczas zgrupowań kadry narodowej. Zamiast karać krajowe związki, należy pomyśleć o zmianie treningu i formuły przygotowań do dużych turniejów.
Chciałbym zostać w Milanie. Dopóki działacze i klub będe mnie chcieli, to zamierzam kontynuować karierę w tym miejscu. Jeśli nie, to zastanowię się, czy wyjechać za granicę, czy
zostać w kraju. Mogę trenować zarówno klub, jak i drużynę narodową. Dla mnie najważniejszy jest ciągły rozwój, a na odpoczynek w zupełności wystarczą mi dwa tygodnie spędzone z
rodziną.