Dziennik Gazeta Prawana logo

Beenhakker myśli nie tylko o Euro

12 marca 2008, 00:47
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Mecz polskich ligowców, wspartych Krzynówkiem i Piszczkiem, z drużyną grających w Polsce obcokrajowców wzbudził wiele kontrowersji. Wielu obserwatorów podważało sens organizowania sparingu, a atmosfera na szczecińskim zgrupowaniu przypominała piknik. Selekcjoner reprezentacji Leo Beenhakker w rozmowie z DZIENNIKIEM broni swojego pomysłu.

Nie tylko ten mecz chciałem rozgrywać. Chciałem na przykład, aby odbył się mecz z Bośnią... Ja chcę, aby moi kadrowicze rozgrywali jak najwięcej meczów. Szczególnie w tym składzie. Przecież po mistrzostwach Europy mamy kolejne eliminacje. Gdybyśmy zaczęli o nich myśleć dopiero we wrześniu, mogłoby okazać się, że jest już za późno. Zadanie, jakie się przede mną stawia to praca, która ma przynieść efekty nie tylko na Euro, ale również procentować podczas eliminacji do mistrzostwach świata w RPA. Dlatego potrzebuję młodych piłkarzy, a ci młodzi potrzebują jak najwięcej meczów.

Owszem. Kilku z tych zawodników ma bardzo duży talent. Jestem z nich zadowolony. W zasadzie to zawsze jestem. Mają ogromną ambicję i serce do walki. To cieszy każdego trenera.

Nikt. Ale ja doskonale rozumiem tę sytuację. Piłkarze mieli ciężki weekend, grali mecze w sobotę i w niedzielę, a potem czekała ich długa podróż do Szczecina. Nie po raz pierwszy widzę ich jednak na oczy. Wiem na co ich stać. Dlatego byli tu ze mną.

Oczywiście. Ja cieszę się z każdego treningu, każdy sprawia mi taką samą frajdę. Bawię się z młodymi piłkarzami, to i mi pomaga. Czasami idzie im lepiej, czasami gorzej, ale to nie zmienia faktu, że każdy trening reprezentanów Polski jest niesamowicie ważny. Poza tym jak po prostu lubię to, co robię.

To nieistotne kogo chciałbym mieć, bo większość z tych piłkarzy nawet nie ma polskiego paszportu. Pracuję z tymi, którzy go mają. Za to mi płacą. Jeśli się dowiem, że Ronaldo ma polski paszport, to go zaproszę na zgrupowanie. Ale z tego co wiem, nie jest Polakiem, więc nie ma tematu. Skupiam się na tych, którzy według prawa są Polakami.

Roger to bardzo dobry piłkarz. Przede wszystkim jednak to on sam musi zadecydować, czy naprawdę chce polskiego paszportu. Teraz decyzja należy do niego. Nie mogę do niego podejść i powiedzieć: „Proszę, zgódź się”. Mogę tylko powiedzieć, że jeśli Roger już zostanie Polakiem, to stanie się dla mnie bardzo interesującym piłkarzem.

To nie jest rozgrywający. Zresztą czas rozgrywających już minął. On jest zbyt kreatywnym piłkarzem, aby sztywno przypisywać go do jednej pozycji. Poza tym ma dopiero 25 lat, więc stanowiłby duże wzmocnienie dla reprezentacji Polski nie tylko jutro, ale i przez kilka następnych lat. Ale powtarzam jeszcze raz – teraz wybór należy do niego. Ja na niego nie naciskam.

Oczywiście, będzie miał takie same szanse jak inni. Każdy piłkarz z polskim paszportem ma prawo liczyć na powołanie.

To tylko przypuszczenia. W ostatniej kolejce Bundesligi zagrał przecież cały mecz, więc nie byłbym taki pewien co będzie za miesiąc, czy dwa. Ja nie mogę podejmować decyzji za trenerów klubowych. Gdyby to ode mnie zależało, to Krzynówek występowałby w każdym spotkaniu. Ale nie mam na to wpływu i nie wiem jak to wszystko się ułoży. Poczekam do końca kwietnia. Wtedy rozejrzę się, zobaczę w jakiej wszyscy są formie i w jakim zdrowiu, i dopiero zadecyduję, kto pojedzie za mną na Euro.

Nie myślę o tym. Ja jestem praktycznym gościem. Nie tracę czasu, ani energii na myślenie „co będzie jeśli”.

To nie jest sprawiedliwe pytanie. Kowalewski długo nie grał w piłkę, więc potrzebuje czasu, aby złapać rytm. W przeszłości, w meczach przeciwko Serbii czy Portugalii, bronił świetnie, więc jestem przekonany, że to świetny bramkarz. Ale musi trochę potrwać, zanim osiągnie swój wcześniejszy poziom.

On potrzebuje przede wszystkim meczów. Jak będzie grać, to będzie dobry.

Nie, nigdy. I na pewno nie teraz. Dlaczego miałbym to robić? Lubię to wszystko, więc dlaczego miałbym uciekać? A zresztą po co? Uciec od piłkarzy i zacząć zadawać się na przykład z malarzami? O nie. Od czterdziestu lat uwielbiam przebywać z piłkarzami i nie zamierzam tego zmieniać. Kocham to. Jestem szczęśliwy, że mogłem z nimi spędzić kolejne zgrupowanie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj