Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubica wystartuje w wyścigu o milion dolarów?

2 października 2008, 04:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Formuła 1 to jeden z najbardziej popularnych i prestiżowych sportów, lecz mimo to zespoły i szefowie tej serii wciąż zastanawiają się, jak jeszcze bardziej uatrakcyjnić najtrudniejsze wyścigi świata - czytamy w DZIENNIKU.

Największym problemem, który starają się wspólnie rozwiązać konstruktorzy wszystkich teamów, jest bardzo mała liczba manewrów wyprzedzania podczas wyścigów. Menedżerowie tymczasem rozważają zmianę organizacji weekendu Grand Prix tak, aby widzowie każdego dnia mieli się czym emocjonować.

Obecnie najmniej interesujące są piątki, ponieważ wyniki dwóch półtoragodzinnych treningów nie mają większego wpływu na przebieg rywalizacji i z zasady są bardzo mylące. Wcześniej rozważano koncepcję skrócenia weekendów Grand Prix do dwóch dni. Kierowcy jeździliby tylko w sobotę i niedzielę, byłoby mniej pracy, a za to do kalendarza weszłoby więcej wyścigów, na czym bardzo zależy Berniemu Ecclestone’owi. Najbardziej forsował ją szef zespołu Renault (a prywatnie przyjaciel i wspólnik kilku interesów z Ecclestonem) Flavio Briatore, który wpadł jeszcze na pomysł, aby zamiast jednego, robić dwa krótsze wyścigi. W tak konserwatywnej serii coś takiego raczej jednak nie przejdzie tym bardziej, że długi niedzielny finał to coś, co odróżnia najbardziej prestiżowe serie wyścigowe świata od niższych serii - takich jak juniorska Formuła 3, czy nawet sama GP2, zwana „przedsionkiem Formuły 1” - pisze DZIENNIK.

>>>Chcą więcej nocnych wyścigów

Ostatnio zespoły F1 stworzyły własną organizację FOTA i zjednoczone weszły do układu rządzącego tym sportem jako nowa, trzecia siła, obok FIA (zajmuje się przepisami) oraz FOM-u (czyli Bernie Ecclestone oraz kwestie finansowe). Ekipy chcą mieć więcej do powiedzenia w sporcie, w którym wydają najwięcej pieniędzy i zarabiają mało, choć w rzeczy samej go tworzą. Podczas ostatnich obrad wysunięto szalony jak na F1 pomysł, aby w piątek organizować 45-minutową sesję, w której nagrodą będzie milion dolarów dla zwycięzcy.

"Kibice mieliby coś więcej do oglądania, a prasa coś o czym można pisać. Organizowany byłby dodatkowy wyścig" - tłumaczy dyrektor zarządzający McLarena Martin Witmarsh. Nagroda w tym systemie przypadałaby zawodnikowi, który wygrałby krótki wyścig lub - co bardziej prawdopodobne - uzyskał najlepszy czas w czymś w rodzaju czasówki. Z tym wyjątkiem, że zespoły nie miałyby z tego tak naprawdę żadnych korzyści, bowiem za dodatkową, 45-minutową sesję piątkową nie przyznawano by punktów. To w zasadzie najsłabszy punkt tego planu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj