Na początku kwietnia biało-czerwoni w pierwszym tegorocznym pojedynku towarzyskim pokonali ekipę Reszty Świata 46:44. Tamta impreza odbyła się w Zielonej Górze.

Reklama

W środę Polacy wystąpili w składzie: Bartosz Zmarzlik, Maksym Drabik, Jarosław Hampel, Maciej Janowski, Janusz Kołodziej, Przemysław Pawlicki.

Australię reprezentowali Jason Doyle, Nick Morris, Max Fricke, Chris Holder, Troy Batchelor i Brady Kurtz.

Najwięcej punktów dla Polski zdobyli Pawlicki i Zmarzlik - po 13.

Biało-czerwoni źle rozpoczęli spotkanie. Po czterech wyścigach było 8:16, a Australijczycy dwa razy wygrali podwójnie. Dopiero siódmy wyścig zakończył się zwycięstwem Polaków (4:2, 18:24).

W końcówce to gospodarze lepiej radzili sobie na torze Wandy. W 12. wyścigu Maciej Janowski przyjechał na metę przed "osamotnionym" Nickiem Morrisem (wcześniej został wykluczony Troy Batchelor), zaś trzeci był Bartosz Zmarzlik. W tym momencie było 36:36. Trzy pozostałe biegi wygrali biało-czerwoni, w tym ostatni 5:1. "Wymęczyliśmy to zwycięstwo" - podsumował krótko trener reprezentacji Polski Marek Cieślak.

Według zapowiedzi w australijskim zespole miał jechać Sam Masters. Jednak ze względu na uraz został zastąpiony przez Kurtza.