Warunki na torze olimpijskim w sobotę nie rozpieszczały - na przemian mocno padał deszcz i świeciło słońce, a poza tym wiało. Być może dlatego biało-czerwone - w składzie: Karolina Naja, Anna Puławska, Iskrzycka i Helena Wiśniewska - zanotowały w finale spóźniony start.
- zaznaczyła Naja.
To pierwszy w historii polskiego kajakarstwa medal wywalczony w kobiecej czwórce.
- zapewniła kajakarka, która wcześniej w Tokio razem z Puławską sięgnęła po srebro w dwójce na tym samym dystansie.
"Mama" cieszy się z debiutu koleżanek
Jak dodała, ważne jest dla niej, że wśród medalistek olimpijskich pojawiły się w sobotę nazwiska nowych kajakarek.
- zaznaczyła najbardziej doświadczona zawodniczka w tej osadzie, którą pozostałe koleżanki nazywają żartobliwie "mamą".
Naja zdobyła już czwarty medal w historii swoich startów w igrzyskach. W 2012 roku w Londynie i w 2016 w Rio de Janero sięgnęła po "brąz" w dwójce z Beatą Mikołajczyk (obecnie Rosolską). Żadna inna polska kajakarka nie może pochwalić się takim dorobkiem.
- zastrzegła.
Medal obiecała synkowi
Jak dodała żartobliwie, przywiezienie dwóch medali z Tokio obiecała synkowi Mieciowi.
- wspominała z uśmiechem Naja.
Skład czwórki miał być inny
Zgodnie z pierwotnym planem skład czwórki startującej w Tokio miał być inny. Zamiast Iskrzyckiej wybrana była do niej Katarzyna Kołodziejczyk, którą wykluczyła jednak na kilka tygodni przed igrzyskami pechowa kontuzja.
- zaznaczyła 31-letnia kajakarka.
Debiutowi towarzyszyły ogromne emocje
Młodsza o siedem lat Iskrzycka przyznała, że olimpijski debiut był dla niej bardzo ciężki emocjonalnie.
- podsumowała.
Jak dodała, odpowiedzialność za występ w czwórce przełożyła się na jej występ indywidualny.
- wspominała.
Ogrom pracy przed igrzyskami w Paryżu
Naja na pytanie o igrzyska w Paryżu nie chciała składać żadnych deklaracji co do swojego w nich udziału. Iskrzycka z kolei zwróciła uwagę, że kwalifikacje do tej imprezy rozpoczną się już za dwa lata.
- podkreśliła.