Jak dodała, już po wyjeździe na Igrzyska Olimpijskie w Tokio, grożono jej. - Kiedy byłam na terenie wioski olimpijskiej ludzie z naszego zespołu przyszli do mnie i kazali powiedzieć, że jestem kontuzjowana i chcę wrócić do domu, a w razie odmowy mogę mieć problemy na Białorusi - mówiła podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami w Warszawie białoruska sprinterka. - Przyszli do mnie i mówili, że nie mam szans, że powinnam od razu wracać na Białoruś - opowiadała.

Reklama

Cimanouska przytaczała również relacje swojej babci, która ostrzegała ją przed powrotem do domu ze względu na nagonkę na nią w białoruskich mediach reżimowych. Podkreślała, że jej spory z przedstawicielami białoruskiego związku sportowego dotyczyły wyłącznie kwestii sportowych. Od babci miała usłyszeć: - Już w tej chwili mówią o tobie złe rzeczy, że masz problemy ze zdrowiem psychicznym, że możesz trafić do szpitala. Usłyszałam: nie wracaj na Białoruś, nie wolno ci - relacjonowała. Podobne wieści przekazali jej rodzice.

Na pytanie, czy obawia się o bezpieczeństwo swojej rodziny i przyjaciół, odpowiedziała, że bardzo niepokoi się o rodziców, którzy zostali na Białorusi. - Powiedzieli mi, że u nich wszystko dobrze, dlatego mam nadzieję, że nic złego się im nie stanie - podkreśliła.

- Jestem trochę zdziwiona, że cała ta sytuacja została aż tak bardzo upolityczniona. To była tylko i wyłącznie sytuacja, która dotyczyła sportu - powiedziała Cimanouska.

Azyl? "Nie zastanawiałam się"

- Nie zastanawiałam się nad ubieganiem się teraz o azyl polityczny; w tej chwili chcę tylko pozostać w sporcie, kontynuować tu karierę sportową - powiedziała Cimanouska. - Nie zastanawiałam się teraz nad azylem politycznym. W tej chwili chcę tylko zostać w sporcie, kontynuować swoją karierę sportową tutaj - powiedziała.

- Wybraliśmy Polskę, bo również rozmawiałam z rodzicami, którzy powiedzieli, że być może Polska będzie najlepszym dla mnie wariantem. Bo być może udałoby się też, żeby oni przyjeżdżali tu do mnie, byśmy mogli się czasami przynajmniej spotykać - dodała.

Reklama

Na pytanie, jak czuje się w Polsce i co dzieje się z jej mężem, odpowiedziała, że "czuje się o wiele lepiej". - Będąc tu czuję, że jestem bezpieczna. Wiele osób tu mnie wspiera. Mój mąż jest już w drodze, samochodem jedzie do Polski, więc dziś wieczorem powinien dotrzeć tu. (...) Czekam na niego- powiedziała Cimanouska.

Pytana, czy kiedy jechała do Tokio na Igrzyska Olimpijskie, spodziewała się, że może dojść do takiej sytuacji, w jakiej się znalazła odpowiedziała: "w ogóle, do głowy by mi nie przyszło, że taka sytuacja może mieć miejsce".

Jak wskazywała, aktywnie prowadzi konto na Instagramie, dzieli się swoim życiem i przed Olimpiadą pisała o swoich planach po powrocie z Igrzysk. - Planowaliśmy, że zakończę swój sezon konkursowy. Miałam też mieć zawody 15 sierpnia, rozmawiałam ze swoim menedżerem o tym, jak z Białorusi będę leciała na zawody. Po zakończeniu sezonu chcieliśmy polecieć na urlop, chciałam zakończyć też studia, dalej chcieliśmy zajmować się pracą, którą rozpoczęliśmy w Mińsku - podkreśliła.

"Jestem gotowa pomagać"

Cimanouską pytano również o dalsze plany. - Jestem gotowa pomagać ludziom, którzy mogą znaleźć się w podobnej sytuacji jak ja; chcę również powiedzieć wszystkim Białorusinom, by przestali się bać, a jeśli będą wywierane na nich jakieś naciski, żeby otwarcie o tym mówili - powiedziała białoruska sprinterka Kryscina Cimanouska. - Myślę, że kiedy dzisiaj przyjedzie mąż, to powinniśmy razem zadecydować. Na tę chwile nie jestem w stanie odpowiedzieć nic konkretnego. Mam nadzieję, że będziemy mogli zostać tutaj, kontynuować moją karierę, że mąż znajdzie tutaj pracę - powiedziała sprinterka.

Sprinterkę pytano także, co by powiedziała obywatelom Białorusi - jako że jej sytuacja skupia obecnie uwagę mediów. - Sądzę, że jestem gotowa pomagać ludziom, którzy mogą znaleźć się w podobnej sytuacji jak ja, bądź też ludziom, którzy chcą porzucić Białoruś. Chcę również powiedzieć wszystkim Białorusinom, by przestali się bać, jeśli znajdują się pod jakimiś naciskami, żeby otwarcie o tym mówili. Jeżeli ktokolwiek jest pod naciskiem psychologicznym, jeżeli ma problemy, to powinien otwarcie do mnie pisać, postaram się każdemu z nich otwarcie odpowiedzieć - powiedziała Cimanouska.

Podróż przez Wiedeń

W środę wieczorem samolot z Wiednia z białoruską sprinterką Krysciną Cimanouską na pokładzie wylądował na warszawskim lotnisku Chopina.

W Tokio funkcjonariusze białoruskich służb próbowały zmusić ją do wylotu na Białoruś przez Stambuł, a biegaczka ostatecznie zgłosiła się na policję na lotnisku i w efekcie nie wyleciała z Tokio. W poniedziałek Cimanouska otrzymała w ambasadzie RP polską wizę humanitarną. Polscy dyplomaci zaoferowali jej opiekę i pomoc w podróży do Polski.

Cimanouska podczas czwartowej konferencji dziękowała zarówno władzom japońskim oraz polskiemu MSZ i kancelarii premiera, polskiej służbie dyplomatycznej za możliwość przelotu z Japonii do Warszawy. - Cieszę się, że jestem bezpieczna. Jestem wdzięczna polskim służbom dyplomatycznym i rządowi - zapewniła.