Powiedziałem kolegom z drużyny: jedziemy dziś dla Fabio. Przygotowałem sobie jego numer startowy. Koledzy fantastycznie mi pomagali, trzymali mnie z przodu peletonu aż do momentu mojego ataku. Wiedziałem, że będę cierpieć, ale znacznie bardziej cierpiał Fabio wskutek wypadku na pierwszym etapie. Kiedy już odjechałem rywalom, myślałem wciąż o Fabio i o tym, że mam szansę dedykować mu zwycięstwo, pokazać wszystkim jego numer. To dodawało mi energii - powiedział Evenepoel na antenie TVP Sport.

Reklama

Postawiłem wszystko na jedną kartę. Byłem cały czas informowany o przewadze, która rosła. Mogłem gospodarować swoimi siłami. Wiedziałem, że jeśli przetrwam ostatni podjazd, to dojadę pierwszy do mety - dodał 20-letni kolarz ekipy Deceuninck-Quick Step.

W tym sezonie Belg wygrał wszystkie wyścigi, w których startował: Vuelta a San Juan w Argentynie, Volta ao Algarve w Portugalii, a po przerwie spowodowanej pandemią - Dookoła Burgos w Hiszpanii. W sobotę nie tylko odniósł zwycięstwo etapowe, ale praktycznie zapewnił sobie triumf w całym Tour de Pologne.

Po 50-kilometrowej samotnej ucieczce dojechał do mety w Bukowinie Tatrzańskiej z przewagą prawie dwóch minut nad Duńczykiem Jakobem Fuglsangiem. Blisko dwie i pół minuty stracili Brytyjczyk Simon Yates i czwarty na "kresce" Rafał Majka.

Remco już wygrał Tour de Pologne. Nie ma co do tego wątpliwości. To jego trzeci czy czwarty wygrany wyścig z rzędu - podkreślił Majka.

Dziś poszedł konkretny gaz. Sam się nie spodziewałem, że tak wcześnie. Szacunek dla młodego Belga. Goniliśmy go w trzech i nie mogliśmy dogonić. Potem już wiedzieliśmy, że pozostaje walka tylko o drugie i trzecie miejsce. Chciałem być dziś na podium i w całej "generalce". Cóż, nie udało się. Czwarte miejsce. Na zakończenie wyścigu sprinterski etap do Krakowa, na którym będziemy chcieli pomóc wygrać Pascalowi Ackermannowi - skomentował.

Majka pogodził się już z czwartą lokatą w wyścigu, ale nie był rozczarowany.

Jestem zadowolony z tego Tour de Pologne. Przy takiej mocnej obsadzie znów jestem z przodu. Podium było blisko, ale przynajmniej pokazałem zęba, że potrafię walczyć - ocenił 30-letni kolarz z Zegartowic, którego głównym celem w tym sezonie będzie Giro d'Italia, przełożone z maja na październik.