Dziennik Gazeta Prawana logo

Malinowski: Wielu piłkarzy będzie zaskoczonych

12 października 2007, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Ustawienie meczu w polskiej lidze nie było żadnym problemem. Stało się to zwyczajem, akceptowanym przez całe środowisko, otoczonym mgiełką tajemniczości tylko dla ludzi z zewnątrz" - mówi DZIENNIKOWI były przewodniczący wydziału dyscypliny PZPN Krzysztof Malinowski. Odwołany przez Andrzeja Rusko działacz opowiada o kulisach afery korupcyjnej.
Jako były szef wydziału dyscypliny PZPN z pewnością wie pan więcej o piłkarskim procederze korupcyjnym niż przeciętny kibic. Czy materiały, w których posiadaniu jest wrocławska prokuratura, są naprawdę porażające?
To prawda. Nie ulega wątpliwości, że skala tego procederu przerastała świadomość przeciętnego kibica.

Czy możemy zatem mówić o zjawisku mafii piłkarskiej?
W trochę innym stylu niż w przypadku Włoch. Tam była to kwestia bardzo silnego powiązania władz klubów z władzami piłkarskimi czy sędziowskimi. U nas działo się to na niższym szczeblu. Załatwiało się pewne rzeczy doraźnie, niemal od ręki. W większości przypadków. Choć oczywiście istniało też coś takiego, jak próba systemowego ustawienia kilku spotkań. Ten mechanizm jest zapewne jeszcze rozpoznawany przez prokuraturę.

Korupcja była jednak wszechobecna?
Z pewnością ustawienie meczu w polskiej lidze nie było żadnym problemem. Stało się to zwyczajem, akceptowanym przez całe środowisko, otoczonym mgiełką tajemniczości tylko dla ludzi z zewnątrz. Przyzwolenie na tego rodzaju proceder było i jest dość duże. Na czym to polega? Kibice mówią - walka z korupcją tak, ale do momentu, kiedy nie dotyczy to mojego klubu. Wtedy to są pomówienia. Piłkarze mówią - owszem, poszliśmy na układ z zawodnikami innej drużyny i mecz skończył się remisem, ale to żadna korupcja. To tylko wzajemna przysługa. Kiedy my będziemy w potrzebie, oni oddadzą nam punkty. Stąd tak wielu ligowych zawodników może być zaskoczonych, że są lub będą im stawiane zarzuty.

Na razie piłkarzy we wrocławskiej prokuraturze było najmniej.
Polityka prokuratury jest czytelna - do 28 lutego obowiązuje abolicja wobec osób, wręczających korzyści majątkowe, jeżeli zdecydują się na ujawnienie tych okoliczności. Myślę, że po 28 lutego zostaną podjęte dość stanowcze działania w tym zakresie.

Czyli będą zatrzymania piłkarzy?
Tak sądzę, bo z czysto matematycznego punktu widzenia liczba zatrzymanych sędziów i zarzutów im stawianych zupełnie nie odpowiada liczbie zatrzymanych działaczy, piłkarzy czy trenerów.

Na razie zatrzymano blisko siedemdziesiąt osób. O ile ta liczba może wzrosnąć?
Myślę, że jestem bliski teorii ministra Lipca ze zjazdu PZPN. Wtedy uczestniczyło w nim bodaj 160 delegatów. Minister powiedział wówczas, że drugie takie walne zgromadzenie można będzie zrobić w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. To sformułowanie pana ministra utkwiło mi w głowie i wcale nie jest pozbawione sensu.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj