Wisła po efektownym zwycięstwie w Gdańsku nad Lechią (3:0) znowu ma dość bezpieczną - sześciopunktową - przewagę w tabeli nad drugą Jagiellonią Białystok. Nad morzem krakowianie przerwali serię dwóch porażek, bo - zdaniem Izraelczyk Maora Meliksona - zagrali jak drużyna, która dopiero chce być mistrzem Polski, ale jeszcze nim nie jest.

W środę walczącej o 13. tytuł Wiśle szyki postara się pokrzyżować Lech, który po porażce w finale Pucharu Polski musi zająć miejsce na podium ekstraklasy, by zagrać w przyszłym sezonie w Lidze Europejskiej. Obecnie drużyna trenera Jose Marii Bakero jest piąta.

Kolejorz to jeden z najbardziej niewygodnych rywali Wisły w ostatnich latach. Ostatnie ligowe zwycięstwa Biała Gwiazda odniosła w sezonie 2007/08, a później z siedmiu spotkań w ekstraklasie i Pucharze Polski ledwie dwa zdołała zremisować.

Po raz kolejny poczynań swoich ulubieńców nie będą oglądać kibice Lecha. Sobotni mecz z Górnikiem Zabrze (2:0) odbył się w Poznaniu przy pustych trybunach, co było skutkiem decyzji wojewody wielkopolskiego Piotra Florka po zamieszkach w Bydgoszczy na finale PP, a tym razem powodem jest remont stadionu Wisły.

"Z uwagi na modernizację naszego obiektu przez cały sezon nie przyjmujemy zorganizowanych grup fanów drużyn przeciwnych. Na stadionie nie ma nawet wyznaczonego odpowiedniego sektora. Uwzględniliśmy to nawet we wniosku licencyjnym, co PZPN zaakceptował" - poinformował PAP rzecznik prasowy Wisły Adrian Ochalik.

Podobnie wygląda sytuacja w Zabrzu, dlatego meczu z Górnikiem nie zobaczą sympatycy warszawskiej Legii, która po ostatniej kolejce awansował na trzecią pozycję w tabeli.

"Jest to związane z przygotowaniami do budowy nowego stadionu. Nie mamy warunków, by bezpiecznie i zgodnie z przepisami przyjmować sympatyków drużyn przyjezdnych. Dlatego przed rozpoczęciem rozgrywek zwróciliśmy się do PZPN z wnioskiem o umożliwienie rozgrywania spotkań bez udziału kibiców gości. Przedstawiciele Wydziału Bezpieczeństwa, po przeprowadzeniu lustracji obiektu, przychylili się do naszej prośby" - wyjaśnił dyrektor ds. bezpieczeństwa w zabrzańskim klubie Tomasz Milewski.

Wicelidera tabeli - Jagiellonię Białystok - czeka wyjazd do Warszawy na mecz z Polonią. Przypadek Czarnych Koszul dobrze obrazuje jak spłaszczona jest w tym sezonie tabela. Po czterech wygranych z rzędu awansowały z 12. na czwartą lokatę, ale porażki w dwóch ostatnich kolejkach sprawiły, że wróciły na pozycję, z której się wcześniej wydźwignęły.

Bardzo istotny dla układu dolnej części tabeli mecz odbędzie się we wtorek w Bytomiu, gdzie Polonia podejmie Cracovię. Miejscowi zajmują 14. miejsce (27 pkt) i mają cztery punkty przewagi nad Pasami. Dokładnie w połowie drogi między nimi plasuje się Arka Gdynia i raczej wśród tych zespołów trzeba szukać dwóch spadkowiczów, choć słaba postawa w rundzie wiosennej każe mieć się na baczności również piłkarzom Korony Kielce (13. pozycja, 31 pkt).

Kielczanom sprzyja jednak kalendarz rozgrywek. W środę zmierzą się przed własną publicznością z Lechią Gdańsk, a trzy dni później podejmą Arkę.

Program 26. kolejki:

10 maja, wtorek
Polonia Bytom - Cracovia (godz. 16.15)
Polonia Warszawa - Jagiellonia Białystok (18.30)
Górnik Zabrze - Legia Warszawa (20.45)
KGHM Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław (20.45)

11 maja, środa
Arka Gdynia - Ruch Chorzów (16.15)
Widzew Łódź - PGE GKS Bełchatów (18.30)
Wisła Kraków - Lech Poznań (20.00)
Korona Kielce - Lechia Gdańsk (20.45)