Zagłębie po trzech porażkach z rzędu wreszcie zwyciężyło, chociaż do przerwy przegrywało 0:1. Podbeskidzie pozostaje jedynym zespołem bez zwycięstwa na wyjeździe i ma tylko punkt przewagi nad ostatnią w tabeli Stalą Mielec.

Reklama

Zagłębie w dwóch wcześniejszych meczach z Legią Warszawa (0:4) i Lechią Gdańsk (1:3) straciło gola w pierwszych dziesięciu minutach i z Podbeskidziem znowu dało się zaskoczyć już na początku spotkania. Po świetnym podaniu z własnej połowy do piłki doszedł Jakub Hora, który podciągnął w pole karne i idealnie zagrał do niepilnowanego Kamila Bilińskiego, a ten trafił do siatki. Bramka była zwieńczeniem przewagi gości, którzy od początku spotkania śmiało ruszyli do przodu pokazując, że wcale nie przyjechali do Lubina się tylko bronić.

Gospodarze ruszyli do odrabiania strat

Po stracie gola Zagłębie zaczęło grać agresywniej, wyżej podeszło pressingiem, ale nie udało się zepchnąć gości do defensywy. Podbeskidzie nie zamierzało zresztą się tylko bronić, ale także atakowało i po strzale Michała Rzuchowskiego mogło zdobyć drugiego gola.

Lubinianie pierwszą dogodną sytuację bramkową wypracowali dopiero po niemal pół godzinie gry. Po świetnym zagraniu Dejana Drazica sam przed bramkarzem znalazł się Kacper Chodyna, ale Michal Peskovic zdołał odbić piłkę po jego strzale.

Od tego momentu zarysowała się przewaga Zagłębia, któremu jednak bardzo trudno było przedrzeć się przez obronę rywali. Poza strzałem z rzutu wolnego Filipa Starzyńskiego nie udało się przed przerwą lubinianom zagrozić bramce przyjezdnych.

Druga połowa dla Zagłębia

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił – Zagłębie było stroną przeważającą, a Podbeskidzie szukało szans na podwyższenie prowadzenia w kontratakach. W przeciwieństwie jednak do pierwszej połowy gospodarze znacznie częściej zagrażali bramce rywali.

Po strzale Chodyny zza pola karnego piłka trafiła w poprzeczkę, a chwilę później udaną paradą uratował Podbeskidzie Peskovic, kiedy uderzał Patryk Szysz. Minęło kilkadziesiąt sekund i przed szansą na doprowadzenie do remisu stanął Kamil Kruk, ale posłał piłkę nad bramką.

Zagłębie przeważało i w końcu doprowadziło do remisu. Po rzucie rożnym piłka trafiła do niepilnowanego Szysza a ten dostawił tylko nogę i Peskovic był bez szans.

Lubinianie naciskali, ale nie potrafili wypracować sobie bramkowej szansy i wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów. W ostatnich minutach na boisku ponownie jednak zrobiło się ciekawie.

Najpierw po prezencie od obrońców Zagłębia gola mógł zdobyć Peter Wilson, ale Dominik Hładun nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi gospodarze wywalczyli rzut rożny. Filip Starzyński dośrodkował do Sasy Balica, ten zgrał do Damiana Oko, który z bliska trafił do siatki. Goście nie mieli już czasu na odpowiedź.

KGHM Zagłębie Lubin – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (0:1)

Reklama

Bramki: 0:1 Kamil Biliński (8), 1:1 Patryk Szysz (73), 2:1 Damian Oko (90+2-głową).

Żółte kartki – KGHM Zagłębie Lubin: Jakub Żubrowski, Kamil Kruk, Sasa Balic, Damian Oko.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Mecz bez udziału publiczności.

KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun – Kacper Chodyna, Kamil Kruk, Damian Oko, Sasa Balic – Patryk Szysz, Jakub Żubrowski, Łukasz Poręba (64. Adam Ratajczyk), Filip Starzyński, Dejan Drazic (87. Jewgienij Baszkirow) – Karol Podliński (77. Samuel Mraz).

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Michal Peskovic - Filip Modelski, Rafał Janicki, Dmytro Baszłaj - David Niepsuj (84. Karol Danielak), Jakub Hora, Michał Rzuchowski, Desley Ubbink (59. Marco Tulio), Łukasz Sierpina - Kamil Biliński (71. Peter Wilson), Maksymilian Sitek (71. Bartłomiej Kręcichwost)