Środowe przybycie chińskiej ekipy Wuhan Zall FC do Hiszpanii poprzedzone zostało dwoma lotami: z Szanghaju do Stambułu, a następnie rejsem z tureckiego miasta do Malagi.

Reklama

Zespół Wuhan Zall FC pozostanie w Hiszpanii do 14 lutego. Będzie mieszkał w centrum treningowym w Sotogrande koło Kadyksu.

Jak poinformowały władze sanitarne Andaluzji, w środę po przybyciu do Malagi wszyscy członkowie chińskiej ekipy przeszli badania na obecność groźnego wirusa. Jeszcze przed ich przeprowadzeniem służby medyczne twierdziły, że nikt z przybyłych na zgrupowanie nie posiada objawów choroby, gdyż po 4 stycznia, kiedy w Wuhan doszło do licznych przypadków zachorowań, zespół przebywał poza tym miastem, "a czas inkubacji wirusa minął”.

Pomimo wydanego przez służby sanitarne Andaluzji komunikatu, hiszpańscy komentatorzy oraz internauci negatywnie oceniają przylot zespołu z Wuhan do Malagi.

Telewizja TVE przypomina, że przybycie chińskich piłkarzy nastąpiło w chwili kiedy władze Hiszpanii próbują "z wieloma problemami" sprowadzić do kraju swoich 20 obywateli przebywających w Wuhan. Odnotowują, że choć dotychczas nie stwierdzono u nich objawów choroby, to procedury związane z obowiązkową kwarantanną są surowe.

Według agencji EFE istnieją przesłanki, aby twierdzić, że 20 Hiszpanów znajdujących się w Wuhan będzie mogło powrócić do swojej ojczyzny na początku lutego. Prawdopodobnie z chińskiego miasta udadzą się oni do Paryża, a następnie do Madrytu.

Hiszpańscy komentatorzy odnotowują, że chiński zespół z Wuhan "przybywa sobie spokojnie na zgrupowanie do Hiszpanii", podczas gdy na całym świecie wprowadzane są ograniczenia w kontaktach z osobami, które mieszkały ostatnio w tym mieście.

Portal "20 Minutos" wskazuje, że największy hiszpański przewoźnik lotniczy, spółka Iberia, nosi się z zamiarem zawieszenia połączeń z Wuhan w związku z ryzykiem zachorowań dla jej pasażerów.

Na skutek zarażenia koronawirusem na całym świecie chorych jest już blisko 6000 osób. Do środowego popołudnia zanotowano 132 przypadki śmiertelne.