Gikiewicz do drugoligowego wówczas Unionu trafił w lipcu 2018 roku. Już w debiutanckim sezonie pomógł klubowi wywalczyć pierwszy w jego historii awans do Bundesligi. Jednym z jego wyczynów był wyrównujący gol zdobyty w doliczonym czasie meczu 9. kolejki z FC Heidenheim (1:1).

Reklama

Również w najwyższej klasie Gikiewicz spisywał się bardzo dobrze i berlińczycy są na dobrej drodze, aby się w niej utrzymać. Na dziewięć kolejek przed końcem zajmują 11. pozycję i mają osiem punktów przewagi nad miejscem barażowym. Gikiewicz sześciokrotnie zachowywał czyste konto.

Po dwóch wspaniałych latach i wielu wspaniałych momentach przyszedł czas powiedzieć "cześć". Jest to ciężkie, ale takie jest życie zawodowego sportowca. Zapewniam was, a już mnie trochę znacie, że do ostatniego dnia w klubie będę robił co tylko mogę, żeby Union został w Bundeslidze co najmniej na kolejny rok - napisał.

W ostatnich tygodniach pojawiały się informacje, że Polakiem zainteresowane są inne kluby, m.in. Hertha Berlin i Hamburger SV. Na razie jednak nie wiadomo, gdzie 32-latek zagra w kolejnym sezonie.

Rafał Gikiewicz wywarł olbrzymi wpływ na Union. Z pewnością jest zawodnikiem, którego długo będziemy dobrze wspominać. W toku negocjacji nie udało nam się osiągnąć finansowego porozumienia w sprawie nowej umowy - przyznał dyrektor sportowy Unionu Oliver Ruhnert, cytowany przez stronę internetową klubu.

Olsztynianin w 2010 roku wywalczył z Jagiellonią Białystok Puchar Polski, a dwa lata później ze Śląskiem Wrocław mistrzostwo kraju. W 2014 roku związał się z Eintrachtem Brunszwik, przed przejściem do Unionu był jeszcze zawodnikiem SC Freiburg.