Stołeczny zespół wygrał ostatnio 2 stycznia, a później dopadł go poważny kryzys. Doszło do zmiany trenera - Bruno Labbadię zastąpił Pal Dardai, ale wyniki nie uległy poprawie. Niedzielne spotkanie, w którym Piątek grał do 84. minuty, było ósmym z rzędu bez zwycięstwa, a w tym czasie Hertha powiększyła dorobek o ledwie dwa punkty i jest na skraju strefy spadkowej.

Reklama

"Mieliśmy swoje okazje, ale gola nie zdobyliśmy. Jak się nie strzela bramek, to trudno marzyć o sukcesach. Ale pierwsza połowa nie była zła, jest jakiś promyczek nadziei" - podkreślił po końcowym gwizdku Dardai.

Szkoleniowiec mógł mieć też na myśli polskiego napastnika, który w 17. minucie zmarnował dogodną sytuację, a chwilę później wydawał się zaskoczony, że piłka dotarła do niego w polu karnym i też z okazji nic nie wyszło.

Całkiem inne nastroje panują w Lipsku. Drużyna trenera Juliana Nagelsmanna kroczy w Bundeslidze od wygranej do wygranej, a pewności siebie nie zmąciła także porażka w Budapeszcie w roli gospodarza z Liverpoolem (0:2) w Lidze Mistrzów.

W Berlinie prowadzenie gościom dał w 28. minucie Austriak Marcel Sabitzer. W 71. min wynik podwyższył francuski obrońca Nordi Mukiele, a ustalił go w końcówce reprezentant Węgier Willi Orban.

To czwarte z rzędu zwycięstwo ekipy spod znaku czerwonego byka, dzięki czemu z dorobkiem 47 punktów zbliżyła się ona na dwa do prowadzącego w tabeli Bayernu.

"Bardzo ważne trzy punkty, choć walka była trudna. Dopiero po pierwszym golu zyskaliśmy przewagę i trochę spokoju. Walka o mistrzostwo? Trwa. Na razie nie chcę więcej mówić. Za tydzień sytuacja może się zmienić i wtedy ktoś mógłby się ze mnie śmiać. Wolę zachować ostrożność" - przyznał Sabitzer, który pełni obowiązku kapitana RB Lipsk.

Monachijczycy w sobotę ulegli we Frankfurcie dobrze spisującemu się Eintrachtowi 1:2. To drugi kolejny mecz obrońców tytułu bez wygranej, po 3:3 z Arminią Bielefeld.

Trener Hansi Flick stara się zachować spokój, bo Bayern czeka we wtorek pojedynek z Lazio Rzym, ale kierujący pracami zarządu Karl-Heinz Rummenigge wbił piłkarzom szpileczkę.

"Musimy pogodzić się z zarzutem, że przez pierwsze 30 minut graliśmy nieco ospale, bez ikry, mało konsekwentnie i zrobiło się 0:2. Mamy dobry zespół, świetnych piłkarzy, ale czasem bez maksymalnej pracy od pierwszej minuty wygrać się nie da. Nie możemy liczyć, że zawsze na finiszu okażemy się lepsi, musimy walczyć na całym dystansie" - obrazowo opisał postawę drużyny we Frankfurcie były świetny napastnik.

Jedyną bramkę dla Bawarczyków zdobył Robert Lewandowski, który z 26 trafieniami umocnił się na czele klasyfikacji strzelców. Za nim są Portugalczyk Andre Silva z Eintrachtu (w sobotę nie grał) - 18 goli oraz Norweg Erling Haaland z Borussii Dortmund z 17.

Za prowadzącym duetem plasują się VfL Wolfsburg i Eintracht - po 42 pkt.