Immobile otworzył wynik już w 4. minucie. Był to jego 181. gol w Serie A, dzięki czemu o jedno trafienie wyprzedził piłkarza Sampdorii Genua Fabio Quagliarellę.
Na dorobek Immobile składa się pięć bramek dla Genoi, 27 dla Torino oraz 149 dla Lazio, którego barwy reprezentuje od 2016 roku. W tym sezonie ma na koncie 26 goli i prowadzi w klasyfikacji strzelców, którą już trzykrotnie wygrał.
32-letni napastnik wciąż jest ważnym ogniwem reprezentacji Włoch, mimo fali krytyki, która spłynęła nań po porażce z Macedonią Północną (0:1) w barażu o awans do mistrzostw świata. Kilka dni temu selekcjoner Roberto Mancini potwierdził, że powoła go na mecz z Argentyną, 1 czerwca na Wembley, pierwsze takie starcie mistrzów Europy z mistrzami Ameryki Południowej.
Milan odniósł w Rzymie szczęśliwe zwycięstwo. W 50. minucie wyrównał Francuz Olivier Giroud, a zwycięską bramkę zdobył dopiero w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Sandro Tonali.
W tabeli Milan wyprzedza o dwa punkty lokalnego rywala i obrońcę tytułu - Inter, który ma jeden mecz zaległy. W sobotę w innym starciu rzymsko-mediolańskim "Nerazzurri" wygrali z AS Roma 3:1. Z tej okazji powrócił na stadion San Siro po 12-letniej przerwie były szkoleniowiec Interu, a obecnie Romy - słynny Portugalczyk Jose Mourinho.
Wszystko wskazuje na to, że oba mediolańskie kluby stoczą walkę o "scudetto". We wtorek rywalizowały bezpośrednio w półfinale Pucharu Włoch (Inter zwyciężył 3:0 i awansował do finału), ale w lidze mierzyć się będą tylko "korespondencyjnie", bo oba spotkania już rozegrały. Lepszy bilans ma AC Milan, który w roli gospodarza zremisował na San Siro 1:1, a jako gość zwyciężył 2:1.
Trzecie w tabeli Napoli traci do Milanu już siedem punktów. Neapolitańczycy niespodziewanie przegrali w niedzielę na wyjeździe z Empoli 2:3. W drużynie gospodarzy cały mecz rozegrał Szymon Żurkowski, a Piotr Zieliński pojawił się na boisku w szeregach Napoli od 68. minuty.
Czwartą lokatę zajmuje Juventus Turyn, który w poniedziałek na zakończenie 34. kolejki zagra na wyjeździe z Sassuolo.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.