Według dziennika "Bild" Lewandowski przyjechał do Monachium w niedzielę, tuż po zakończeniu tournee po USA jego nowego zespołu, FC Barcelona. We wtorek doszło natomiast do oficjalnego pożegnania z kolegami z niemieckiej drużyny, a także pracownikami Bayernu. Piłkarz spotkał się również z władzami klubu.
- powiedział dyrektor sportowy Bayernu Sahan Salihamidzic przed spotkaniem z polskim piłkarzem. Ich chłodne relacje nie są tajemnicą.
Lewandowski już po odejściu do Barcelony skrytykował w wywiadzie dla amerykańskiej stacji ESPN postawę władz mistrza Niemiec w trakcie transferowej sagi. Ocenił, że było w tym "dużo polityki".
- zaznaczył kapitan biało-czerwonych.
Tuż po spotkaniu w siedzibie Bayernu przyznał jednak, że nikt nie chowa urazy.
- podkreślił polski napastnik w rozmowie z telewizją Sky, gdy opuszczał siedzibę klubu.
- dodał Lewandowski.
Kibice z Monachium nie pożegnali go jednak zbyt miło. Gdy piłkarz odjeżdżał spod obiektu, niektórzy zgromadzeni tam fani klubu krzyczeli "Hala Madrid!".
34-letni napastnik przeszedł do Barcelony za ponad 40 mln euro. Polak uczestniczył w amerykańskim tournee nowego zespołu, rozegrał w jego barwach trzy spotkania towarzyskie, nie zdobył jeszcze gola. W piątek na stadionie Camp Nou w Barcelonie planowana jest jego oficjalna prezentacja. Wcześniej jako nowy zawodnik "Barcy" został przedstawiony w Miami.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.