Dziennik Gazeta Prawana logo

Trenerski nos nie zawiódł Erika ten Haga. Zmiany wyszły na dobre

23 sierpnia 2022, 11:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Erik ten Hag
<p>Erik ten Hag</p>/PAP/EPA
Po dwóch przegranych meczach, Manchester United zdołał odnieść zwycięstwo w angielskiej ekstraklasie, tym cenniejsze, że nad Liverpoolem 2:1. Trener "Czerwonych Diabłów" Holender Erik ten Hag nie krył zadowolenia z wyniku i podkreślił, że wreszcie jego piłkarze stanowili na boisku kolektyw.

- powiedział trener "ManU".

Jak przyznał, chciał, by jego piłkarze nieco inaczej podeszli do tego meczu niż do dwóch wcześniejszych występów.

- zaznaczył Holender.

W poniedziałek pierwszego gola od stycznia zdobył Marcus Rashford, a wcześniej do bramki rywali trafił też inny Anglik - Jodan Sancho.

- podsumował ten Hag.

Szkoleniowiec ekipy z Manchesteru po dwóch ligowych porażkach zdecydował się na zmiany w składzie - na ławce rezerwowych zostawił krytykowanego od dłuższego czasu za błędy obrońcę Harry'ego Maguire'a, innego defensora Luke'a Shawa, brazylijskiego pomocnika Freda oraz przede wszystkim Cristiano Ronaldo, który pojawił się na boisku na ostatnie cztery minuty.

Angielska prasa określa we wtorek słynnego Portugalczyka jako największego przegranego tego meczu i zwraca uwagę, że siedząc wśród rezerwowych wyglądał na mocno osamotnionego, jakby znajdował się obok reszty drużyny.

"To wynikało z taktyki" - tłumaczył ten Hag, a Ronaldo po spotkaniu napisał w mediach społecznościowych: "Dobra robota Manchester United, dzięki za wsparcie Old Trafford", co powszechnie zostało uznane za "dobrą minę do złej gry", bo nie jest tajemnicą, że portugalski gwiazdor ma kłopoty z pogodzeniem się z rolą rezerwowego.

Krytykowani ostro po dwóch pierwszych kolejkach United awansowali na 14. miejsce w tabeli, a w gorszej sytuacji jest Liverpool. Wicemistrz Anglii nie wygrał żadnego z trzech spotkań i są dopiero na 16. pozycji z dwoma punktami.

zaznaczył trener "The Reds" Juergen Klopp.

Jak dodał, spodziewał się wyjątkowo zmobilizowanego wcześniejszymi niepowodzeniami rywala, ale jego zespół nie był gotowy na sto procent.

- tłumaczył Niemiec.

Zwrócił uwagę, że jego drużyna w kolejnym meczu musiała "gonić" wynik.

- podsumował szkoleniowiec finalisty ostatniej edycji Ligi Mistrzów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj