W niedzielę początek mistrzostwa świata, tymczasem w Polsce za oknami bardzo niska temperatura i praktycznie nie czuć atmosfery mundialu. Jak pan traktuje turniej, który zakończy się krótko przed Wigilią?
No właśnie – nie obawia się pan, że turniej w Katarze zostanie usunięty w cień przez sprawy pozasportowe? Co chwila słyszymy o protestach z wielu stron.
Jakie?
Wybiera się pan teraz do Kataru – prywatnie lub np. jako członek Komitetu Wykonawczego UEFA?
W półfinałach poprzednich MŚ nie było żadnej drużyny spoza Europy, ale mimo tego faworytami bukmacherów są obecnie Brazylia i Argentyna. Działa magia nazw tych dwóch krajów czy to realna ocena możliwości czołowych zespołów z Ameryki Południowej?
Która z europejskich reprezentacji zrobiła na panu największe wrażenie w ostatnich miesiącach?
Płynnie przeszedł pan do reprezentacji Polski. Po wygranym 1:0 meczu z Chile trener Czesław Michniewicz, mając na myśli już mundial, podkreślał, że nie chodzi o wrażenia artystyczne, lecz o wynik, awans do fazy pucharowej.
Z drugiej strony - wyniki bronią Michniewicza. W barażowym meczu u siebie ze Szwecją, w wyjazdowym Ligi Narodów z Walią czy towarzyskim z Chile rywale stworzyli więcej okazji, ale przegrali z Polską.
Pojawiają się opinie, że świetna technicznie, wybiegana drużyna Meksyku, ale żywiołowa i trochę niezdyscyplinowana w defensywie, co pokazał przegrany przez 1:2 mecz ze Szwecją, może bardzo pasować trenerowi Michniewiczowi...
Wybiega pan już myślami do Argentyny i rywalizacji np. z Lionelem Messim?
Nie. Wyjazd na mundial i myślenie o trzecim meczu w grupie to błąd. Na mistrzostwa świata jedzie się po to, żeby spisać się jak najlepiej. I trzeba myśleć zadanie po zadaniu, skupiać się na tym najbliższym. Do meczu z Argentyną wiele się wydarzy. Możemy przystępować do niego z sześcioma punktami albo np. z żadnym. Podobnie Argentyna...
Tak szczerze – jest pan optymistą, jeśli chodzi o reprezentację Polski? Czy raczej dominują obawy?
A co pan widzi?
Jakiś czas po ogłoszeniu kadry na mundial zamieścił pan na Twitterze grafikę, z której wynikało, że brakuje panu w niej Pawła Dawidowicza...
Rozmawiał: Maciej Białek