Dziennik Gazeta Prawana logo

Droga Argentyny do mistrzostwa zaczęła się od porażki z "Kopciuszkiem"

18 grudnia 2022, 22:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Radość Argentyńczyków
<p>Radość Argentyńczyków</p>/PAP/EPA
Argentyna została drugą w historii drużyną, która sięgnęła po mistrzostwo świata po tym, jak mundial zaczęła od porażki. W kolejnych sześciu spotkaniach "Albiceleste" byli niepokonani, ale dwukrotnie, w tym finale, o ich zwycięstwie zdecydował konkurs rzutów karnych.

Łączny bilans Lionela Messiego i jego kolegów w Katarze to cztery zwycięstwa, dwa remisy, bo tak są traktowane mecze, których rozstrzygnięcie następuje w serii "jedenastek", oraz sensacyjna porażka z Arabią Saudyjską na inaugurację. Zespół z Ameryki Płd. zdobył 15 goli, a stracił osiem.

Analizując poszczególne występy i drogę do tytułu można zaryzykować stwierdzenie, że Argentyna słabo zaczęła, ale z każdym kolejnym meczem nabierała impetu.

Pierwsza runda w wykonaniu zespołu trenera Lionela Scaloniego to duża niepewność, spotęgowana jeszcze przegraną z mającą być outsiderem grupy C Arabią Saudyjską, jednocześnie pierwszą od 37 spotkań. Kolejny mecz z Meksykiem był dla niego z gatunku "o wszystko", a porażka mogła oznaczać konieczność pakowania walizek. Argentyńczycy stanęli jednak na wysokości zadania, wygrali 2:0 i znowu wszystko mieli w swoich rękach.

Na koniec fazy grupowej pokonali Polskę 2:0, a w trakcie meczu kontrolowali sytuację, by awansować z pierwszego miejsca w grupie, co oznaczało, że w 1/8 finału uniknęli obrońców tytułu, a trafili na mających dużo niższe notowania Australijczyków.

Ci jednak stawili faworytowi większy opór niż można się było spodziewać i przegrali tylko 1:2 napędzając mu, zwłaszcza w końcówce, sporo strachu.

W ćwierćfinale Argentyna miała wszystko w garści, wygrywała z Holandią 2:0, ale w samej końcówce dała sobie wbić dwa gole i o awans musiała drżeć do serii "jedenastek", w której głównej roli wystąpił bramkarz Emiliano Martinez.

Półfinał to już pokaz siły czekającej od 1986 roku na trzeci tytuł argentyńskiej drużyny, która pozbawiła złudzeń Chorwację, zwyciężając 3:0. Zachwycili głównie Messi, który zdobył piątą bramkę w Katarze, oraz młody Julian Alvarez, który dołożył dwa gole.

"Szwankujący na początku turnieju argentyński silnik w końcu pracuje na pełnych obrotach" - napisała po końcowym gwizdku francuska agencja prasowa AFP.

To nie zwiastowało niczego dobrego dla jakby tracących początkowy impet Francuzów. Mecz finałowy był jednak świetnym, pełnym dramaturgii i zwrotów akcji widowiskiem. 2:0 dla Argentyny, wyrównanie obrońców tytułu w końcówce, dogrywka według podobnego scenariusza, przy czym obie drużyny zdobyły po jednym golu i rozstrzygnięcie w konkursie rzutów karych, gdzie ponownie klasę pokazał bramkarz Martinez.

Argentyna powtórzyła wyczyn Hiszpanii z 2010 roku, kiedy w RPA ta rozpoczęła turniej od 0:1 ze Szwajcarią, a później - do finału włącznie - nie znalazła już pogromcy.

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPrezydent ogłosił święto narodowe. Ten dzień będzie wolny od pracy »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj