Leon w oficjalnych meczach reprezentacji Polski może występować od 24 lipca. W sierpniu pomógł ekipie Vitala Heynena wywalczyć awans na igrzyska w Tokio, a teraz po raz pierwszy wystąpił w niej w imprezie rangi mistrzowskiej. Przed rozpoczęciem czempionatu Starego Kontynentu zarówno zawodnicy, jak i szkoleniowiec nie ukrywali, że celują w zdobycie tytułu. Skończyło się jednak na brązie wywalczonym po wygranej z Francuzami 3:0.

"Szkoda, że nie dostaliśmy się do finału, ale ważne, że w ogóle mamy medal. Nie ma się co teraz złościć, głowa do góry i idziemy dalej, bo mamy jeszcze do rozegrania w tym sezonie kadrowym Puchar Świata. Jestem generalnie zadowolony, bo to mój pierwszy medal z reprezentacją Polski. Fakt, liczyliśmy na więcej, przyjechaliśmy po złoto, ale nie udało się" - zaznaczył Leon.

Słynny przyjmujący nieraz powtarzał, że dla niego liczy się tylko zwycięstwo w danej imprezie, a pozostałe dwa krążki traktuje tylko jako dowód na udział w turnieju. Do wywalczonego w sobotę brązu podchodzi jednak nieco inaczej.

"Ten medal traktuję jako mój pierwszy krążek zdobyty w reprezentacji Polski. Ten turniej nauczył też, że w kolejnej imprezie trzeba jeszcze więcej koncentracji. Będę też jeszcze bardziej zmobilizowany, by stanąć na najwyższym stopniu podium" - zapewnił.

Drogę do finału biało-czerwonym zamknęła porażka w półfinale ze Słoweńcami 1:3.

"Trochę trudno było się pozbierać. Teraz znów graliśmy przeciwko współgospodarzom ME. Ale wróciliśmy do swojej gry, pokazaliśmy lepszą siatkówkę niż w Lublanie i udało się wygrać mecz" - podsumował gwiazdor Sir Safety Perugii.

Za grę w półfinale dość duża krytyka spadła na Fabiana Drzyzgę. Rozgrywającemu oberwało się m.in. za niedokładne wystawy do Leona.

"Nie podoba mi się, że krytykowano go w mediach. On wykonywał swoją pracę. Ok, każdy może mieć gorszy dzień, może było trochę niedokładności. Ale jesteśmy drużyną, nie ocenia się zawodnika tylko zespół. Wygrywamy wszyscy i tak samo przegrywamy" - zastrzegł pochodzący z Kuby siatkarz.

Zapytany o podsumowanie swojego występu w czempionacie Starego Kontynentu przyznał, że we znaki dały mu się częste podróże. Biało-czerwoni grali w trakcie tej imprezy w pięciu różnych miastach i w trzech krajach.

"Wracam po dłuższej przerwie do gry w rywalizacji reprezentacyjnej. Było trochę trudno, ale jestem w dobrej dyspozycji" - ocenił.

W wielu meczach biało-czerwonych tego turnieju był najlepiej punktującym zawodnikiem w zespole.

"To może ważne dla dziennikarzy, ale nie dla mnie" - skwitował.

Z przedstawicielami prasy rozmawiał, nie mając przy sobie wywalczonego w Paryżu krążka.

"Wziął go mój brat, który wraca teraz do Warszawy. Ja lecę teraz do Japonii i nie było sensu, bym go zabierał na PŚ" - uzasadnił.

Leon przyznał, że rozpoczynająca się już we wtorek impreza będzie bardzo wyczerpująca. Każdy z uczestników w ciągu 15 dni rozegra 11 spotkań.

"Jesteśmy gotowi, ale to będzie bardzo ciężki turniej. Mam nadzieję, że wszyscy wrócimy bez kontuzji" - zastrzegł 26-letni przyjmujący.