W pierwszym roku pracy pod wodzą Vitala Heynena Polacy zdobyli mistrzostwo świata. Drugi zaczęli od zajęcia w lipcu trzeciego miejsca w Lidze Narodów, w sierpniu wygrali interkontynentalny turnieju kwalifikacyjny do igrzysk, a w sobotę wywalczyli brąz mistrzostw Europy.

Podopieczni Belga nie mają zbytnio czasu na odpoczynek z uwagi na bliskość terminów zakończenia ME i rozpoczęcia PŚ. Zawodnicy bardzo krytycznie wypowiadali się na temat takiego ułożenia kalendarza. Dodatkowo impreza w Azji wiąże się z bardzo dużymi obciążeniami - w ciągu 15 dni trzeba rozegrać 11 spotkań. Zmalał też jej prestiż - po raz pierwszy od 30 lat nie daje ona możliwości wywalczenia awansu na igrzyska. Mistrzowie globu na tym jednak nie stracili, bo są już pewni występu w Tokio. Główną zachętą do udziału w tym turnieju są obecnie wysokie premie.

"Ale nie tylko o to chodzi. Można też zdobyć cenne punkty do rankingu" - podkreślił w rozmowie z PAP statystyk Polaków Robert Kaźmierczak.

Heynen pytał każdego z graczy, czy chce i czuje się na siłach, by wystąpić w PŚ. Z grupy, która brała udział w czempionacie Starego Kontynentu, zrezygnowali tylko Piotr Nowakowski i Dawid Konarski. Michał Kubiak z kolei razem z nimi wróci w poniedziałek do kraju, by po kilku dniach dołączyć do reszty kadry w Japonii.

Pierwotnie pozostałych 11 siatkarzy miało ruszyć do Azji w poniedziałek, ale po braku awansu do finału ME wylot przyśpieszono i w poniedziałkowy ranek dotarli już na miejsce.

Chcąc dać nieco wytchnienia czołowym graczom Belg zabrał na PŚ łącznie 24 zawodników. W pierwszych dwóch meczach mają grać ci z 12-osobowej grupy, która wyleciała w piątek z Warszawy. To głównie młodsi zawodnicy, ale jest tam też m.in. Bartosz Kurek. Najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) MŚ 2018 zaliczy tym samym pierwszy występ w reprezentacji w tym sezonie. Wcześniejsze imprezy opuścił z uwagi na kwietniową operację kręgosłupa i późniejszą rehabilitację.

Większość z rezerwowych ma po paru dniach wrócić do kraju, a na dłużej z "warszawskiej" grupy zostaną Kurek, Bartosz Kwolek, Łukasz Kaczmarek i Norbert Huber.

Polacy najpierw będą rywalizować w Fukuoce, a następnie w Hiroszimie (mecze odbywać się będą też w Nagano). Wśród ośmiu graczy, którzy mają już za sobą udział w PŚ, jest Mateusz Bieniek.

"To bardzo ciężki turniej, może nawet najtrudniejszy na świecie. Gra się praktycznie codziennie, bardzo dużo meczów, do tego jeszcze dochodzą podróże. Światowa federacja przygotowała kolejną taką bombę na ten sezon kadrowy. Obyśmy tylko w zdrowiu przetrwali, bo to jest najważniejsze. Teraz jesteśmy zmęczeni, ale jak dotrzemy do Japonii, to wyjdziemy na boisko nie po to, żeby przegrywać. Będziemy chcieli tam również stanąć na podium, najlepiej triumfować w tym turnieju. Chcemy coś wygrać...i żeby ta premia za PŚ wpadła" - przyznał przed przenosinami do Azji środkowy.

Biało-czerwoni w niedawnych ME mierzyli w złoto. Będą więc teraz chcieli sobie nieco poprawić humor sukcesem w Kraju Kwitnącej Wiśni. Dodatkowo chcieliby stworzyć lepsze wspomnienia z PŚ. W 2015 roku zajęli trzecie miejsce - pierwsze, które nie dawało awansu na igrzyska. Przegrali tylko jeden mecz, ulegając Włochom 1:3. Ci wyprzedzili ich w tabeli dzięki lepszemu bilansowi setów. Triumfowali Amerykanie.

Polacy dwukrotnie zajęli w tej imprezie drugie miejsce - w pierwszej edycji w 1965 roku, gdy rywalizowano w kraju oraz osiem lat temu.

Teraz - poza Polską - udział wezmą: Japonia, Argentyna, Brazylia, USA, Kanada, Włochy, Rosja, Iran, Australia, Egipt i Tunezja.

Kadra Polski na PŚ siatkarzy:
rozgrywający: Fabian Drzyzga, Marcin Komenda, Marcin Janusz, Grzegorz Łomacz
przyjmujący: Michał Kubiak, Wilfredo Leon, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik, Rafał Szymura
atakujący: Maciej Muzaj, Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek
środkowi: Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Norbert Huber, Bartłomiej Lemański, Michał Szalacha
libero: Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski, Jakub Popiwczak