Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskie siatkarki po zaciętym meczu przegrały z Belgią

18 czerwca 2022, 12:21
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polskie siatkarki
<p>Polskie siatkarki</p>/Newspix
Polskie siatkarki przegrały z Belgią 2:3 (20:25, 25:15, 22:25, 25:22, 13:15) w ostatnim swoim meczu w turnieju w filipińskim Quezon City. Podopieczne Stefano Lavariniego po ośmiu spotkaniach mają na koncie cztery zwycięstwa i cztery porażki.

Dla obu zespołów było to niezwykle ważne starcie, wygrana pozwoliłaby Polkom umocnić się w czołowej ósemce klasyfikacji i przybliżyć się do turnieju finałowego.

Reprezentacja Belgii przed sobotnim spotkaniem miała zaledwie jedno zwycięstwo na koncie, a więc dla niej był to ostatni dzwonek, by w ogóle zachować szansę na bilet do Ankary. Po trwającym ponad dwie godziny pojedynku i dramatycznym tie-breaku, Polki przegrały na własne życzenie 2:3. W decydującym secie prowadziły już 10:6 i wydawało się, że już nic je nie zatrzyma. Tymczasem przez własne błędy biało-czerwone oddaliły się od awansu.

Trenerzy obu drużyn wystawili najmocniejsze szóstki. Tradycyjnie już pierwszoplanową rolę w belgijskiej ekipie grała Britt Herbots, która przez dwa ostatnie pracowała razem z... Lavarinim w Igorze Gorgonzola Novara. To do niej rozgrywająca Jutta van de Vyver kierowała większość piłek, w całym meczu aż 84. I choć polskie siatkarki często "w ciemno" stawiały ręce przed Herbots, ta radziła sobie nawet na potrójnym bloku.

Oba zespoły od początku spotkania grały falami, po dobrych momentach następował kryzys, a taki przytrafił się Polkom już na początku pierwszej partii. Wprawdzie doprowadziły do remis 12:12, ale potem znów Belgijki dzięki bardziej cierpliwej grze. Biało-czerwone z kolei popełniły zbyt dużo błędów - dziewięć przy tylko trzech rywalek. To właśnie ta różnica zadecydowała o porażce w pierwszej partii.

Po trzyminutowej przerwie polski zespół wrócił na boisko wrócił zupełnie odmieniony. Biało-czerwone poprawiły przede wszystkim zagrywkę, blok i skuteczność w ataku. Po udanych zbiciach Weronki Szlagowskiej i Olivii Różański prowadziły już 8:2. Rywalki nie zamierzały się poddawać, Celina Van Gestel zaczęła wspierać Herbots w ataku i zmniejszyły straty do czterech "oczek" (15:19). Finisz w wykonaniu Polek był imponujący - wygrały sześć kolejnych akcji.

Potem znów do głosu doszły Belgijki. Lavarini sięgnął po Martynę Czyrniańską, która wzmocniła siłę ofensywną reprezentacji, ale rywalki utrzymywały kilkupunktową przewagę. W końcówce ten dystans wyniósł już tylko dwa punkty (19:21), w kilku sytuacjach Polkom pomogła wideoweryfikacja. Niestety, w końcówce Czyrniańska i Szlagowska zepsuły zagrywki, odbierając sobie szansy na odwrócenie losów seta.

Skuteczna gra Czyrniańskiej pozwoliła Polkom na doprowadzenie do tie-breaka, a w nim emocje sięgnęły zenitu. Po wyrównanym początku, sprawy w swoje ręce wzięła Martyna Łukasik, która punktowała w ataku i bloku, a do tego ofiarnie podbijała piłki w obronie. Wydawało, że już nic nie zatrzyma biało-czerwone, ale Belgijki nie rezygnowały i po dwóch dość szczęśliwych zagraniach Herbots był remis 12:12.

Przy kolejny remisie (13:13) trener Belgii Gert van de Broek na zagrywkę posłał Manon Stragier. Rezerwowa zawodniczka najpierw zaserwowała asa, a potem jej serwis sprawił mocno kłopotów przyjmującym i po kontrze Silke Van Avermaet zdobyła decydujący punkt.

Polki z bilansem jednej wygranej i trzech porażek zakończyły rywalizację na Filipinach. Po ośmiu spotkaniach mają na koncie cztery zwycięstwa i tyle samo porażek. W niedzielę wrócą do kraju, gdzie będą przygotowywać się do kolejnego turnieju - w Sofii (29 czerwca - 4 lipca). W stolicy Bułgarii zmierzą się z Włochami, Chinami, Dominikaną i gospodyniami imprezy.

Wcześniej - 23 i 24 czerwca - biało-czerwone zagrają w Radomiu dwa towarzyskie mecze z Koreą Południową.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraŁukasz Mejza będzie bił się w Prime MMA. Jego rywalem "postać znana" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj