Amerykanie byli faworytem tego starcia. W grupie C przegrali z Polakami 1:3 i zajęli drugie miejsce. W tamtym meczu nie wystąpił kapitan i podstawowy rozgrywający ekipy USA Micah Christenson. Zastąpił go wtedy Joshua Tuaniga. W niedzielę zagrał w wyjściowej szóstce.
Turcy trafili do 1/8 finału z grupy E, gdzie wyprzedzili ich Włosi. W pierwszy secie udało się im wybronić w kilku pozornie beznadziejnych sytuacjach, jednak było to za mało, by wygrać. Zaczęli mecz pechowo, bo od upadku swojego kapitana Arsiana Eksi. Po krótkiej pomocy medycznej rozgrywający wrócił do gry.
W drugiej części Amerykanie szybko zapewnili sobie kontrolę na boisku, prowadząc 8:4, 16:10 i 20:12. Rywale nie zdołali takiej straty odrobić.Zupełnie inny przebieg miał trzeci set. Co prawda początek był wyrównany, z wieloma akcjami obu drużyn nagradzanymi oklaskami, potem wyraźnie prowadzili Turcy. 15:10 i 17:11. Rywalom na boisku się nie układało, mimo to ich rezerwowi świetnie się bawili w rytm puszczanej w hali muzyki. „Pogoń” drużyny trenera Johna Speraw nie przyniosła efektu. Minimalnie lepszy był zespół turecki.
Po zmianie stron Amerykanie, brązowi medaliści poprzednich MŚ, nie potrafili znaleźć recepty na zatrzymanie rozpędzonych przeciwników, których udane akcje wywoływały aplauz blisko 7-tysięcznej publiczności. W efekcie do rozstrzygnięcia spotkania konieczny był tie-break.
Był bardzo wyrównany, przy zmianie stron Turcy prowadzili 8:7. W końcówce więcej dokładności zachowali siatkarze USA i awansowali do ćwierćfinału.
Polska część fazy grupowej MŚ była rozgrywana w Katowicach. Na 1/8 i ćwierćfinały siatkarze przenieśli się do Areny Gliwice, a do Spodka wrócą, by rozegrać półfinały i spotkania o medale.
Autor: Piotr Girczys
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.