Jak informuje specjalny wysłannik Programu III Polskiego Radia na igrzyska Michał Gąsiorowski, upadek wyglądał źle. Po skoku na odległość 123,5 metra naszemu mistrzowi odjechała narta. Kamil Stoch upadł na zeskoku. Nie podniósł się od razu, więc natychmiast podjechała karetka, a obok skoczka pojawiły się służby medyczne.

Reklama

Ani nosze, ani karetka nie były na szczęście potrzebne - Stoch wstał i o własnych siłach dość pewnym krokiem opuścił skocznię. Jedyne co może niepokoić, to temblak na jego ręku.

PAP / Grzegorz Momot

Skoczek od razu został więc zabrany na wstępne badania. Chwilę później trener Polaków Łukasz Kruczek wysłał krótką wiadomość: jest okej.

Wcześniej na pierwszym treningu Polak bez większego wysiłku skoczył 127 metrów, co dało mu 4 miejsce.

W trakcie pierwszej sesji groźnie upadł też Rosjanin Michaił Maksimoczkin. Według niepotwierdzonych informacji, nie miał tyle szczęścia co Polak. Został zabrany na noszach w gorsecie i odwieziony do szpitala. Lekarze stwierdzili podobno złamanie ręki, choć rosyjska drużyna nie wydała w tej sprawie jeszcze komunikatu.

W czwartek mają się odbyć kwalifikacje, a olimpijski konkurs w sobotę. Polak ma już na swoim koncie złoto w konkursie na normalnej skoczni.