Wtorkowe przesłuchanie biegaczki przez Trybunał Arbitrażowy ds. sportu (CAS) jest zwykłym wyrzucaniem pieniędzy w błoto i nieporozumieniem - powiedział Amerykanin, który zasłynął udowodnieniem stosowania dopingu przez siedmiokrotnego zwycięzcę Tour de France w latach 1999-2005 jego rodaka Lance'a Armstronga.

Reklama

Johaug, która jest multimedalistką igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, została w lutym zdyskwalifikowana przez norweską konfederację sportu (NIF) na 13 miesięcy, po tym jak we wrześniu wykryto u niej zakazany steryd clostebol będący składnikiem maści na poparzone usta. Kara upływa 18 listopada, lecz FIS złożył do CAS apelację z żądaniem wydłużenia dyskwalifikacji do 16-20 miesięcy.

Zimowe igrzyska olimpijskie w Pyeongchang odbędą się w dniach 9-24 lutego i w przypadku zasądzenia dłużej dyskwalifikacji start Johaug będzie w nich niemożliwy.

Apelacja FIS jest nieporozumieniem i wyraźnym jej celem jest niedopuszczenie biegaczki do startu w zimowej olimpiadzie. Nie wiem komu na tym zależy, ale wygląda to na działania polityczne lub osobistą wendetę, wbrew zasadom sprawiedliwości -powiedział Tygart na antenie norweskiej telewizji NRK.

Amerykanin przebywa obecnie w Oslo i uczestniczy w kongresie zorganizowanym przez norweską agencję antydopingową „Antidoping Norge”.

13 miesięcy dyskwalifikacji jest, według wszystkich reguł stosowanych przez agencje antydopingowe, jak najbardziej sprawiedliwą i bardzo surową karą za stosowanie lekarstwa dostępnego bez recepty i raczej nieposiadającego działania wspomagającego. Z drugiej strony mamy do czynienia ze świadomym wspomaganym przez państwa systematycznym dopingiem, jak w Rosji, co uchodzi im na sucho, a tu walczy się z jedną sportsmenką, która popełniła błąd - podkreślił.