- tak na spokojnie Kubacki skomentował w piątek dość zabawną sytuację, kiedy młody kibic po kwalifikacjach życzył mu drugiego miejsca. Pierwsze zarezerwował bowiem dla Kamila Stocha.
Chcąc nie chcąc w sobotę 29-letni złoty medalista ubiegłorocznych mistrzostw globu w Seefeld pokazał jednak, że teraz to on jest numerem jeden w polskiej kadrze i należy do ścisłej światowej czołówki.
Przed konkursem Kubacki do prowadzącego w TCS Japończyka Ryoyu Kobayashiego tracił 8,5 pkt, a do drugiego Niemca Karla Geigera 2,2 pkt. Natomiast nad czwartym Norwegiem Mariusem Lindvikiem miał 10,4 pkt przewagi.
Kwalifikacje oraz seria próbna potwierdzały, że to właśnie ci zawodnicy są obecnie w najwyższej formie. W walce o punkty pierwszy z nich na belce usiadł Kubacki. Osiągnął aż 133 m i został liderem. Skaczący chwilę później Kobayashi uzyskał 122 m, a Geiger 117,5. Dopiero kończący pierwszą serię Lindvik zdołał dorównać Polakowi. Również skoczył 133 m, a wyprzedzał go tylko o 1,3 pkt dzięki mniejszej karze za sprzyjający wiatr.
- powiedział Kubacki.
Już w tym momencie objął prowadzenie w klasyfikacji TCS, a runda finałowa nic w tej kwestii nie zmieniła. Czołowa dwójka uzyskała po 120,5 m przy dokładnie takich samych warunkach wietrznych oraz identycznych notach za styl. O triumfie Norwega zadecydowała więc przewaga z pierwszego skoku.
- podkreślił Kubacki.
Rywalizacja w Innsbrucku już nie pierwszy raz wywróciła klasyfikację TCS. Teraz lideruje Kubacki, który ma 9,1 punktów przewagi nad Lindvikiem. Trzeci ze stratą 13,3 pkt jest Geiger. Czwarty Kobayashi traci natomiast do Polaka 13,7 pkt.
- podkreślił.
Kubacki ma duże powody do zadowolenia, bo wcześniej jego najlepszym wynikiem na Bergisel było 12. miejsce, na którym uplasował się w ubiegłorocznych mistrzostwach świata. W dwóch poprzednich TCS zajmował w Innsbrucku 20. i 18. pozycję, co w klasyfikacji generalnej kosztowało go spadek na odpowiednio piątą i siódmą lokatę. Teraz przed wieńczącymi imprezę poniedziałkowymi zawodami w Bischofshofen jest w nieporównywalnie lepszej sytuacji.
- zapewnił.
W dodatku w przeciwieństwie do Bergisel skocznia imienia Paula Ausserleitnera nie wymaga "odczarowania". Kubacki jest bowiem jej aktualnym rekordzistą. Rok temu w kwalifikacjach uzyskał 145 m, a w konkursie musiał uznać wyższość jedynie będącego wówczas w rewelacyjnej formie Kobayashiego.
- zakończył.
Kubacki może zostać trzecim Polakiem, który wygrał Turniej Czterech Skoczni. Wcześniej dokonali tego Adam Małysz (2001) i dwukrotnie Kamil Stoch (2017 i 2018).