Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubacki: Smoka trudno jest zabić, ale trzeba próbować. Tak podszedłem do TCS

6 stycznia 2020, 21:59
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polacy - od lewej: Piotr Żyła, Dawid Kubacki i Kamil Stoch po drugiej serii ostatniego konkursu zaliczanego do 68. edycji Turnieju Czterech Skoczni w skokach narciarskich na obiekcie "Paul-Ausserleitner-Schanze" w Bischofshofen
Polacy - od lewej: Piotr Żyła, Dawid Kubacki i Kamil Stoch po drugiej serii ostatniego konkursu zaliczanego do 68. edycji Turnieju Czterech Skoczni w skokach narciarskich na obiekcie "Paul-Ausserleitner-Schanze" w Bischofshofen/PAP
Dawid Kubacki wygrywając konkurs w Bischofshofen w wielkim stylu przypieczętował triumf w Turnieju Czterech Skoczni. Choć rywali pokonał wyraźnie, to jakością swoich prób nie był zachwycony. "To nie były moje najlepsze skoki" - podkreślił.

Kubacki do zawodów przystępował jako lider TCS. Nad drugim Mariusem Lindvikiem miał 9,1 punktu przewagi. Norwega i innych rywali złudzeń pozbawił praktycznie już w pierwszej serii, w której uzyskał najlepszą odległość dnia - 143 m. W finale osiągnął 140,5 m, co było drugim wynikiem w konkursie. O samozachwycie nie ma jednak mowy.

- ocenił na gorąco.

Kubacki w trakcie TCS emanował spokojem i nie inaczej było w poniedziałek. Z zimną krwią podszedł do decydujących zawodów.

- podkreślił.

- dodał.

Polscy kibice zgromadzeni wokół skoczni w Bischofshofen o końcowym triumfie Kubackiego przekonani byli już po pierwszej serii. On jednak wśród zdobywców Złotego Orła jeszcze się wtedy nie widział.

- wspomniał.

Kubacki miejsca na podium w TCS blisko był już w dwóch poprzednich edycjach. Wówczas jednak na przeszkodzie stanęły słabsze wyniki w Innsbrucku. Tamte niepowodzenia nigdy go jednak nie deprymowały, były jedynie lekcją.

- zdradził.

Kubacki został trzecim Polakiem, który wygrał tę prestiżową imprezę. Wcześniej dokonali tego Adam Małysz (2001) oraz dwukrotnie Kamil Stoch (2017 i 2018).

- ocenił.

Poniedziałkowe zwycięstwo w Bischofshofen było dopiero jego drugim w zawodach Pucharu Świata. Chyba nikt przed TCS nie wymieniał go w gronie faworytów, ale on czuł, że wysoka forma jest blisko.

- wskazał.

Jak przyznał, przed turniejem wierzył, że może go wygrać, ale...

- podsumował.

W końcowej klasyfikacji TCS wyprzedził o 20,6 pkt Lindvika, trzeci Niemiec Karl Geiger stracił do Polaka 23,2 pkt. Czwarty był triumfator sprzed roku i lider po dwóch konkursach Japończyk Ryoyu Kobayashi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj